Leniwa niedziela przy dźwięku gitary.

Zima, śnieg za oknem, temperatura na minusie – w takich chwilach uwielbiam siedzieć w ciepłym domu 🙂 A by nie marnować czasu na nic-nierobieniu, brzdękam sobie na gitarze, do której z lubością powróciłem bo dość długiej rozłące. Niezmiernie mnie cieszy każdy czysto wydobyty dźwięk! A i palce już nie bolą, bo ogrywam się gdzieś od dwóch tygodni. Jak tak dalej pójdzie, to do zdjęć które tu wrzucam, będę dołączał pliki audio 😉 
Jeden z prostych gitarowych akordów –  C.

Cienie.

Bardzo lubię zabawę z cieniami. Cała fotografia to tak naprawdę zabawa nie tylko światłem, ale cieniem! Łapanie w kadr ulotnych kształtów, które już po sekundzie wyglądają całkiem inaczej, to fantastyczna zabawa! Fotografowanie zwłaszcza w tzw. Niebieskiej Godzinie (czas przed wschodem Słońca), oraz Złotej Godzinie (czas przed zachodem Słońca), kiedy to cienie wręcz tańczą, to nieziemska radość i doskonały wstęp do przygody…

Cień stworzony przez Kingę i… kamienicę 😉

Weselnie. Karolina i Kamil.

Niedawno uczestniczyłem w niezwykle pięknym ślubie i weselu Karoliny i Kamila. Kilkoma zdjęciami spróbuję oddać niezapomnianą atmosferę z tego wydarzenia!

Niezwykle romantyczna chwila, czyli nakładanie obrączek.

Pierwsze toasty za Parę Młodą.

Chwila oddechu.

Taneczne radości.

Dużo uśmiechu.

Czas na słodkości!

Nieustająca, taneczna zabawa!

Oczepiny…

I trwająca wciąż radość!

Laura.

Kilka zdjęć przesympatycznej Laury – czyż dzieci nie są najwspanialszymi modelami? 🙂 A fotografowanie maluchów to duże wyzwanie, ale też i masa radości! Zapraszam do oglądania!

Siostrzyczki – na luzie.

Po pierwszej sesji, oraz po smakowitym obiedzie (który wynagrodził mi trudy jednoczesnego fotografowania dwóch kobiet… 😉 ) wybraliśmy się z Anną i Kingą na spacer. Dziewczyny koniecznie chciały się rozerwać puszczając bańki. Tak, taki powrót do dzieciństwa 😉 Szkoda, że nie mogę opublikować tysiąca śmiesznych min, jakie międzyczasie się pojawiły… 😉
Zdjęcia – luźne i bez zwracania uwagi na parametry techniczne. Musiałem w końcu pilnować dzieci…eee.. dziewczyn 😉

Warto zauważyć, że skupienie podczas puszczania baniek było niesamowite – czujecie napięcie? 

Anna solidnie się przykładała, co potwierdza powyższe zdjęcie.

Kinga troszku mniej, za to stylowo! 😉

Musiałem długo prosić, by na moment odstawiły sprzęt do produkcji baniek, by móc zrobić prosty portret. Efekt? Anna: „zamykam się w sobie”, Kinga: „nudny jesteś z tym aparatem”.

Musiałem więc zezwolić na dalszą zabawę. Dmuchały, aż miło! 

Bańki pękały, co dawało niesamowitą radość, szczególnie Annie 😉

Gdy skończyły się mydliny, trzeba było przenieść się na plac zabaw – bo dziecięcy duch nie opuszczał dostojnych (przed obiadem…) kobietek 😉

A mówią, że to podobno mężczyźni nigdy nie dorastają. Wygląda na to, że w każdym z nas siedzi dziecko, które uwielbia się bawić, gdy tylko ma do tego okazję! 🙂

Oskar i Nikodem, cz. 1

Dziś prezentuję kilka zdjęć spośród setek zrobionych na sesji z modelami – Oskarem i Nikodemem 🙂 Opisów nie dodaję – skrótowo każdą chwilę spędzoną z tym rodzeństwem określiłbym połączeniem słów „radość” i „energia” 😉

Amnezja i Ernest Staniaszek, Wytwórnia Rzeszów

8 marca 2014 w rzeszowskim klubie Wytwórnia odbył się świetny koncert zespołu Amnezja w którym wokalistą jest Ernest Staniaszek znany z wystąpień w programie The Voice of Poland. Muszę od razu powiedzieć, że nie spodziewałem się aż tak dobrego muzycznego wydarzenia! Od pierwszych dźwięków, aż po zakończenie dwugodzinnego koncertu bawiłem się świetnie – głównie przez fakt, iż zespół naprawdę dawał popis solidnie zagranego rocka. I muszę pochwalić każdego muzyka z osobna, widać, że znają się na tym co robią – i sprawia im to przyjemność!

Kilka zdjęć z koncertu:

Grają i śpiewają.

Klimat mocno rockowy!

W porywach wręcz metalowy (bas rulez!)  😉

Widać radochę i zgranie!

Tu dziewczyny piszczały, nie rozumiem dlaczego 😉

Perkusja ładnie nadawała rytm.

Ernest lepszy wokalnie, niż w TV.
Gitarzysta zna swoje instrumenty i wie jak ich użyć! Słyszałem w grze inspirację Floydami, tak przynajmniej mi się wydawało 😉
Moim zdaniem fenomenalny klawiszowiec! Dużo frajdy dało słuchanie i oglądanie jego występu 😉 A krzesło na którym siedział nasunęło mi skojarzenie z Lordem. Tak, z Jonem Lordem z Deep Purple 🙂

Show był, fanki piszczały! 🙂
Finał!
Muszę też napisać pewne spostrzeżenie – na koncercie jakieś 95% publiczności stanowiły młode dziewczyny, co jest zrozumiałe (bo jak widać po zdjęciach panowie z zespołu raczej brzydcy nie są;) ) – ale dziwię się, że przy tak świetnym potencjale rockowym Amnezja nie jest rozreklamowana wśród męskiej części słuchaczy! Mam nadzieję, że uda się chłopakom wydać niebawem płytę i przewiduję im naprawdę wysokie noty, a także zwiększenie zasięgu – chętnie na koncercie wpadłbym w „młyn”, bo muzyka do tego nastrajała 😉
Dużo osób zna mnie z mojego krytykanckiego podejścia do wszystkiego, a szczególnie do muzyki – dlatego wydaje mi się, że skoro piszę się na kolejny koncert Amnezji, to jest to pochwała dużego kalibru dla zespołu 🙂 Za świetną robotę perkusity, basity, gitarzysty, klawiszowca i wokalisty – serdeczne dzięki! I wierzę, że jeszcze zawitacie do Rzeszowa, tym razem zabiorę na koncert kolegów 😉
Polecam, czekam na CD do kolekcji 🙂

Historia zabawy.

Dziś wygrzebywania staroci ciąg dalszy. Na czterech zdjęciach prezentuję miejsce, które w zeszłym roku zniknęło z mapy rowerowych miejscówek – czyli Kros koło Rudnej Wielkiej. Został zniszczony w wyniku przebudowywania trasy kolejowej, przy której był umieszczony. Ale zanim to nastąpiło, był miejscem w którym większość znanych mi pasjonatów dwóch kółek (zarówno rowerzyści, jak i motokrosowcy) szlifowało swoje umiejętności.
Bywały też chwile, gdy umawialiśmy się w grupach i ścigali po określonej, niedługiej trasie, w systemie „na stoper” – czyli pojedynczy start i kto będzie miał najlepszy czas okrążenia, ten wygrywa. Emocje były prawie jak w prawdziwych wyścigach Downhillowych (choć to bardziej płaska trasa była…), ponieważ różnice w czasach zamykały się w przedziale sekundy, czasem dwóch. I wieczne kłótnie o to, czy ktoś we właściwym czasie nacisnął „start” i „stop” na stoperze 😉

Zdjęcia z roku 2010, aparat Fujifilm S9600

Rowery są różne, dyscyplin jest wiele – ale pasja zawsze ta sama!

Zjazd na hopkę.

I zeskok (drop) z drugiej strony.

Przepis na dobry lot = duża prędkość + solidna waga 😉

Nastrojowa impreza w mroku.

Zupełnym przypadkiem trafiłem do miejsca, do którego zdecydowanie nie zaglądam i nie mam o nim dobrego zdania – mowa o rzeszowskim klubie Fashion. Ale na szczęście miałem ze sobą aparat, więc czas spędzony wewnątrz „imprezowni” minął całkiem przyjemnie.

Zwykle na parkiecie jest tu trzech facetów na jedną dziewczynę – tym razem było odwrotnie. 

Dobry pomysł z wbudowaniem wizualnego equalizera w sufit! 🙂

Światełka w mroku to coś pięknego. 

Stoliki wolne? Tak, bo wszyscy się bawią! 

Wódka! Cośtam! Lasery! 😉 Szaleństwo! 

Biała abstrakcja.

Słyszałem, że coraz częściej ludzie robią zdjęcia wszystkiemu w sposób bezsensowny, byleby tylko coś pokazać. Wygląda na to, że moja fotografia się w ten trend wpisuje 😉 Ale aby nie było jednostajnie (kwiatkowo – pocztówkowo) – dziś abstrakcja.

Okrągłe.

To też okrągłe, tylko inaczej.

A to jest światło, do góry nogami 🙂

Nocne malowanie światłem

Czasem brakuje weny do robienia „zwykłych” ujęć w świetle dziennym. Warto wtedy pobawić się kreatywnie aparatem, np. poprzez ustawienie długiego czasu naświetlania i pstrykaniu fotek z ręki…w nocy 🙂

Rozmazana rzeczywistość.

Zwariowany księżyc.

Prawie jak kometa!

Wykres dźwięku? Nie, to latarnie!

Światła budynków.