Maj 2016 – opis zdjęcia z kalendarza.

Maj przynosi kolejne zdjęcie z serca Bieszczadów. Widok na oświetloną słońcem Połoninę Wetlińską. Zdjęcie wykonałem niedaleko parkingu, z którego rozpocząłem wraz z grupą znajomych wymarsz na Małą i Wielką Rawkę. Pogoda była wyjątkowo dobra, tego dnia można było podziwiać piękne widoki w każdym kierunku świata. Sam szlak na Rawki jest od tej strony stosunkowo prosty, jedyni krótki fragment w zalesionej części gór może dać w kość mniej wprawionym piechurom. W mojej opinii to najprostszy, po podejściu na Połoninę Wetlińską od parkingu, szlak w wysokich Bieszczadach. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę na piękne, górskie pejzaże, a jednocześnie nie czują się na siłach do wielogodzinnych wędrówek!

Kwiecień 2016 – opis zdjęcia z kalendarza.

Bieszczady, ah Bieszczady! Zdjęcie wykonałem podczas wędrówki z Wołosatego, przez Rozsypaniec i Halicz – i tu właśnie mamy możliwość podziwiać w tle potężny szczyt Halicza. Biała plama w prawej części zdjęcia to resztki śniegu, który powoli ustępuje budzącej się do życia wiośnie. 
W każdej górskiej wędrówce jest coś, co sprawia, że chce się do nich wracać!

Zimowa szata Beskidu.

Kontynuuję serię zdjęć z okolic Dukli w Beskidzie Niskim. Większość ujęć pochodzi z drogi prowadzącej od Iwli przez Chyrową do Tylawy – niesamowicie piękne tereny do uprawiania turystyki rowerowej, muszę tam koniecznie wrócić w ciepłych miesiącach na moim niebieskim, dwukołowym rumaku! 🙂

Pola uprawne w zimowej szacie wyglądają na nieco zaspane 😉

Rewelacyjne, dziurawe drogi – niewygodne dla samochodów, idealne dla rowerów turystycznych!

Ciekawe dokąd prowadzi ta wysłużona asafaltówka?

Malutki domek tuż pod lasem, jedno z moich marzeń!

Szczyt Cergowej otulony chmurą… W dolinie zabudowania Dukli, najbardziej znanej miejscowości regionu.

Widok z Magdalenki.

Dziś wrzucam zdjęcia wykonane na wzgórzu Magdalenka koło Rzeszowa. Niestety, ale sam Rzeszów zasnuty był ni to smogiem, ni mgłą, więc niewiele ciekawego było można dostrzec. Ale za to na wschód malowały się przyjemne krajobrazy…

Komin na Załężu odbiega nieco wysokością od pozostałych budynków w Rzeszowie 😉

Mały kościółek pw. św. Marii Magdaleny już po zakończonym remoncie.

Późnym popołudniem zaczynają się pojawiać niezwykłe krajobrazy.

Kto choć raz nie marzył o domku pod lasem? 🙂

Kalendarz 2016

Dziś mam do zaprezentowania bardzo, bardzo limitowaną edycję kalendarza na rok 2016 ze zdjęciami mojego autorstwa 🙂 Kalendarz ma rozmiar A3, więc jest dość duży, a zaprojektowany jest tak, by można było w środku robić sobie zapiski do poszczególnych dni. W dodatku ma wyszczególnione święta, oraz imieniny. Takie połączenie pięknych widoków i użytecznego narzędzia 😉 Zdjęcia nie posiadają opisów – za to będą pojawiać się każdego miesiąca tutaj, na blogu – wraz z rozbudowanym opisem w jakich okolicznościach dane zdjęcie zostało wykonane 🙂

Jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem, zapraszam do napisania do mnie maila – można go znaleźć w lewym górnym roku bloga, w zakładce kontakt 🙂

Bieszczady. Kadry z majowych wędrówek.

Podczas ostatniego weekendu, wraz z grupą znajomych, wędrowałem po Bieszczadach. Poniżej prezentuję kilka zdjęć krajobrazowych, które wykonałem podczas podróży przez szczyty tych pięknych gór.

Widok z Rozsypańca w stronę Ukrainy.

Okolice Połoniny Caryńskiej.

Na zejściu z Caryńskiej do Ustrzyk Dolnych.

Łąki pod Tarnicą – Wołosate.

Skały na Rozsypańcu.

Krzemień.

Widoczność tak dobra, że Tatry można było zobaczyć gołym okiem.

Podejście na Halicz.

Bieszczady skaliste? 😉

Zejście z Halicza w stronę Przełęczy Goprowskiej.

Coraz bliżej do Przełęczy Goprowskiej.

Panorama z Halicza. Od lewej Tarnica, Szeroki Wierch, w oddali Połonina Caryńska, następnie Krzemień, Bukowe Berdo i Kopa Bukowska.

Okolice torfowiska nieopodal Tarnawy Niżnej.

Kolory wiosny w Bieszczadach.

Czeczyki.

Mały przysiółek wsi Straszydle – Czeczyki. Podobno nazwa pochodzi od Czechów, którzy wieki temu osiedlili się właśnie w tym malowniczym i niezwykle pięknym miejscu.
Tak wyglądała droga do Czeczyk w kwietniu 2014 roku – mam nadzieję, że niebawem powtórzę tamtą wycieczkę i wrzucę tu kilka zdjęć ukazujących niezwykłość tego miejsca!

Czeczyki położone są na dość sporym, jak na podrzeszowskie warunki, wzniesieniu

Droga piechotą ze Straszydla przypomina szlaki w Bieszczadach.

Są nawet łąki, niczym połoniny! 😉

Przydrożna kapliczka.

Lubię to miejsce. Znajduje się przy szlaku, pomiędzy Czudcem a Zaborowem. Dawniej jeździłem tędy rowerem, a w marcu spacerowałem pieszo. Kapliczka stoi w tym miejscu od dawna, ale widać, że wciąż ktoś o nią dba.

Około pół kilometra dalej, wciąż wędrując szlakiem, można dotrzeć do szczytu wzniesienia, z którego zobaczyć można m.in. maszt na Suchej Górze, oraz panoramę okolicy. Mam nadzieję w tym roku pozwiedzać okoliczne wzniesienia pieszo lub za pomocą dwóch kółek 🙂

Bieszczadzkie spacery dzień drugi, cz. 1

Drugi dzień poświęciliśmy na wędrówkę po jednym z najbardziej znanych szlaków w Bieszczadach, zwanym „Koroną Bieszczadów” – podczas jednego okrążenia (bo szlak zatacza koło) odwiedza się najwyższe góry w tym rejonie (Halicz, Krzemień, Tarnica). Trafiliśmy na wyjątkowo udaną pogodę, mogliśmy nawet zaobserwować Tatry (niestety mój obiektyw nie był w stanie dobrze ich „przybliżyć” – więc zdjęcia brak). Zdjęć jest dużo, więc będą w dwóch wpisach, aby za bardzo nie obciążać przeglądarki przy wczytywaniu wpisu 😉

Rozpoczęliśmy od Wołosatego – skąd mieliśmy do przejścia ok. 7 km dość dobrej jakości drogą – to jednak nie jest to, co lubimy podczas wędrówek, więc czekaliśmy z utęsknieniem na „prawdziwy” szlak.

Ale swoje trzeba było przejść, by doczekać się „konkretów”. Turystów na szczęście nie było zbyt wielu, choć zaczynam coraz bardziej doceniać uroki wędrówek po niskich, nieznanych nikomu górkach – tam można znaleźć ciszę i spokój, a i widoki też są.

Nagle (czyli po tych 7-miu kilometrach ;)) wspięliśmy się na pierwszy szczyt – Rozsypaniec (1280m n.p.m.)

Widoki z Rozsypańca były po prostu ucztą dla oczu. W oddali po lewej widzimy Wielką Rawkę (1307m n.p.m.), bliżej charakterystyczny szczyt Tarnicy (1346m n.p.m.), a po prawej widać Krzemień (1335m n.p.m.).

Tutaj wyraźniejszy rzut oka na Tarnicę, oraz na piękno Bieszczad o tej porze roku 🙂

Te góry, jedna po drugiej przesuwały się pod naszymi stopami 😉

Niebawem dołączę drugą część zdjęć, zapraszam więc do zaglądnięcia w wolnej chwili, by nacieszyć oczy górskimi widoczkami! 🙂

Bieszczadzkie spacery, dzień pierwszy

Ostatnie dwa dni spędziłem w Bieszczadach na męskim wypadzie z Filipem i Karolem. Mimo iż był to krótki wyjazd, udało się całkiem sporo pospacerować i zwiedzić. Dziś wrzucę kilka zdjęć z pierwszego dnia naszych wędrówek, choć muszę przyznać, że nie ma zdjęcia, które byłoby w stanie oddać klimat tamtych miejsc…

Rozpoczęliśmy od startu przy cerkwii w Łopience – piękne miejsce, w środku niczego – a cerkiew w okresie letnim funkcjonuje normalnie, w niedziele o 15 Msza Święta jest odprawiana. Co więcej, jest otwarta dla turystów cały czas. Zabytek naprawdę warty odwiedzenia!

W tym nieciekawym na pierwszy rzut oka zdjęciu jest coś niepokojącego… tak, to ślad niedźwiedzia – po drodze na Korbanię spotkaliśmy ich sporo. Przy okazji nieźle się pogubiliśmy, bo od Łopienki brakuje szlaku na szczyt. Co moim zdaniem dodało uroku wędrówce 😉

Panorama z pięknej łąki w drodze na Korbanię. Niesamowicie piękne miejsce, zdjęcie kompletnie tego nie oddaje. Siedzieliśmy tam chyba z dwadzieścia minut podziwiając widoki. A do tego prawie kompletny brak ludzi w pobliżu! Sam szczyt Korbani jest dość mocno zalesiony, niewiele z niego widać (rzut na Jezioro Solińskie) więc zdjęć niema 😉

Pod wieczór – oglądaliśmy posilające się żubry.

A na koniec dnia wybraliśmy się na torfowiska w okolicach Tarnawy Niżnej. Fenomenalne, specyficzne miejsce, o niezwykłej urodzie. Jedno z najpiękniejszych miejsc w Bieszczadach. Oczywiście niemal kompletnie puste, bez turystów i bez zgiełku. Klimat trochę mroczny, bo Słońce za chmurami…

Widoki wspaniałe, choć liczyliśmy że pooglądamy bardziej soczystą wiosnę – niestety w Bieszczadach wiosna dopiero się budzi, powolutku!

Panorama z łąki przy torfowiskach.

A kolacja przy świecach… w wydaniu męskim – przy ognisku 😉 Nie ma nic lepszego niż kiełbaska z chlebem prosto z ognia, zagryziona pieczonym w popiele ziemniaczkiem. I wylegiwanie się na ławkach ustawionych tuż przy palącym się drewnie. Oglądanie gwiazd w miejscu gdzie świecą głównie oczy dzikich zwierząt to też piękne przeżycie. 

Bieszczady mają w sobie to coś, co sprawia, że idzie się spać już koło 21, a wstaje praktycznie ze wschodem Słońca. Zmieniają w człowieku postrzeganie świata. Przestaje być istotny dostęp do zasięgu internetu, do telefonu. Dlatego zdecydowanie warto jechać tam po to, by zrobić sobie „reset” od codzienności.

A i małą reklamę zrobię – jeśli nocleg w Tarnawie, to już nie w Hoteliku pod Roztokami, bo od kiedy nowy dzierżawca sprawuje tam rządy, nie ma tam już właściwej atmosfery. Teraz tylko i wyłącznie do Pani Agaty, która wcześniej opiekowała się starym „Hotelikiem” – a teraz prowadzi własne miejsce „Noclegi u Agaty” –  http://www.noclegiuagaty.pl/