Nad Wisłokiem.

Kilka dni temu razem z Asią zapoczątkowaliśmy nasz rowerowy sezon. Trasa była krótka, ale intensywna 🙂 Zatrzymaliśmy się na chwilę odpoczynku nad Wisłokiem w Rzeszowie, przy okazji postanowiłem zrobić kilka ujęć, które poniżej prezentuję:

W szuwarach pełnia życia – kaczki leniwie cieszą się wiosną.

W końcu można nacieszyć się soczystą zielenią!

Za resztkami mostu znajduje się ścisły rezerwat przyrody…

Siostrzyczki – na luzie.

Po pierwszej sesji, oraz po smakowitym obiedzie (który wynagrodził mi trudy jednoczesnego fotografowania dwóch kobiet… 😉 ) wybraliśmy się z Anną i Kingą na spacer. Dziewczyny koniecznie chciały się rozerwać puszczając bańki. Tak, taki powrót do dzieciństwa 😉 Szkoda, że nie mogę opublikować tysiąca śmiesznych min, jakie międzyczasie się pojawiły… 😉
Zdjęcia – luźne i bez zwracania uwagi na parametry techniczne. Musiałem w końcu pilnować dzieci…eee.. dziewczyn 😉

Warto zauważyć, że skupienie podczas puszczania baniek było niesamowite – czujecie napięcie? 

Anna solidnie się przykładała, co potwierdza powyższe zdjęcie.

Kinga troszku mniej, za to stylowo! 😉

Musiałem długo prosić, by na moment odstawiły sprzęt do produkcji baniek, by móc zrobić prosty portret. Efekt? Anna: „zamykam się w sobie”, Kinga: „nudny jesteś z tym aparatem”.

Musiałem więc zezwolić na dalszą zabawę. Dmuchały, aż miło! 

Bańki pękały, co dawało niesamowitą radość, szczególnie Annie 😉

Gdy skończyły się mydliny, trzeba było przenieść się na plac zabaw – bo dziecięcy duch nie opuszczał dostojnych (przed obiadem…) kobietek 😉

A mówią, że to podobno mężczyźni nigdy nie dorastają. Wygląda na to, że w każdym z nas siedzi dziecko, które uwielbia się bawić, gdy tylko ma do tego okazję! 🙂

Skansen – Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej.

Jako miłośnik wsi i wszystkiego co z nią związane uwielbiam odwiedzać skanseny. Najbliższy mam raptem ok. 25 km od domu – a dotychczas częściej odwiedzałem ten w Sanoku. Cóż – muszę przyznać, że skansen w Kolbuszowej jest zdecydowanie ciekawszy!

Pięknie położone zabudowania – przy wielkim stawie, nieopodal lasu i pól…

Dom przy domu, stajnia przy stajni – zabudowa gęsta jak w mieście 😉

Wycieczka szkolna.

Prawie jak pocztówka z Holandii 😉

Wnętrza po prostu przepiękne! Wszystko na właściwym miejscu…

Piękny, drewniany kościół, niestety nie miałem okazji wejść do środka – zamknięte.

Przydrożna kapliczka, jedna z wielu.

Kolejny wiatrak, tym razem mniejszy – ale za to z bardziej efektownymi „skrzydłami”!

Nawet szkoła jest! O ile przyjemniej byłoby do takiej uczęszczać, niż do zimnych, paskudnych miejskich murów…

Każdemu polecam wybrać się do Kolbuszowej, bo klimat i urok tego miejsca jest po prostu powalający! Sam przesiedziałem na ławce przy jednym z domostw prawie godzinę, delektując się zapachami, odgłosami natury (świerszcze!), widokiem na pobliskie domostwa. Co ważne – wszystko tutaj jest bardzo zadbane, widać, że ludzie wkładają serce w zachowanie tego miejsca tak, by cieszyło każdego, kto tutaj trafi…
Ehh, chciałbym kiedyś pomieszkać w takim miejscu, przynajmniej tydzień czasu!

Panoramy z Bieszczad

Ponieważ fotografia to łapanie piękna w kadr, chciałbym pokazać to, co uważam za absolutne piękno – czyli Bieszczady! Jest to miejsce niezwykłe – tutaj nie zdobywa się szczytów, tylko wędruje w spokoju godzinami, by pobyć w ciszy z naturą i z samym sobą…

Te panoramy to próba ukazania czegoś, czego najlepsze zdjęcie nie jest w stanie oddać – klimatu tych gór. Ale spróbować warto 😉

Widok z podejścia na Bukowe Berdo

A tu panorama z Bukowego Berda  – od lewej w tle Tarnica, Szeroki Wierch, w oddali Wielka Rawka i w prawo lekki zarys Połonin.

Przełęcz Goprowska w stronę Krzemienia.