Bieszczadzkie spacery dzień drugi, cz. 1

Drugi dzień poświęciliśmy na wędrówkę po jednym z najbardziej znanych szlaków w Bieszczadach, zwanym „Koroną Bieszczadów” – podczas jednego okrążenia (bo szlak zatacza koło) odwiedza się najwyższe góry w tym rejonie (Halicz, Krzemień, Tarnica). Trafiliśmy na wyjątkowo udaną pogodę, mogliśmy nawet zaobserwować Tatry (niestety mój obiektyw nie był w stanie dobrze ich „przybliżyć” – więc zdjęcia brak). Zdjęć jest dużo, więc będą w dwóch wpisach, aby za bardzo nie obciążać przeglądarki przy wczytywaniu wpisu 😉

Rozpoczęliśmy od Wołosatego – skąd mieliśmy do przejścia ok. 7 km dość dobrej jakości drogą – to jednak nie jest to, co lubimy podczas wędrówek, więc czekaliśmy z utęsknieniem na „prawdziwy” szlak.

Ale swoje trzeba było przejść, by doczekać się „konkretów”. Turystów na szczęście nie było zbyt wielu, choć zaczynam coraz bardziej doceniać uroki wędrówek po niskich, nieznanych nikomu górkach – tam można znaleźć ciszę i spokój, a i widoki też są.

Nagle (czyli po tych 7-miu kilometrach ;)) wspięliśmy się na pierwszy szczyt – Rozsypaniec (1280m n.p.m.)

Widoki z Rozsypańca były po prostu ucztą dla oczu. W oddali po lewej widzimy Wielką Rawkę (1307m n.p.m.), bliżej charakterystyczny szczyt Tarnicy (1346m n.p.m.), a po prawej widać Krzemień (1335m n.p.m.).

Tutaj wyraźniejszy rzut oka na Tarnicę, oraz na piękno Bieszczad o tej porze roku 🙂

Te góry, jedna po drugiej przesuwały się pod naszymi stopami 😉

Niebawem dołączę drugą część zdjęć, zapraszam więc do zaglądnięcia w wolnej chwili, by nacieszyć oczy górskimi widoczkami! 🙂