Holandia. Park De Loonse en Drunense Duinen.

Korzystając z wolnego od pracy, słonecznego dnia, wybraliśmy się na małą wycieczkę do nieodległego od nas parku krajobrazowego De Loonse en Drunense Duinen w okolicach Tilburga. Krótka, bo mająca w sumie ok 35km rowerowa przygoda. wyjątkowo pozytywnie naładowała nam wewnętrzne baterie!

Ledwie wyjechaliśmy za miasto, a Asia znalazła sobie nowego przyjaciela 😉

Po drodze mijaliśmy sporo mniejszych i większych, malowniczych kanałów.

Mieliśmy też okazję poprzyglądać się ciekawym pojazdom.

Warte uwagi były też plantacje szparagów.

I nagle pojawił się krajobraz pustynny…

No, może nie do końca pustynny, ale było dużo, dużo piachu 🙂

Naprawdę piękne miejsce!

Rzeka piasku wpływająca do pustynnego morza?

A tu mamy mały odpowiednik śniegowego stoku narciarskiego – tyle że z zupełnie innego materiału 😉

Samotny piechur.

To jest wzniesienie. Niezbyt często spotykana sprawa w Holandii!
Ciekawostka: na znaku jest informacja, że to ścieżka dla rowerów… górskich! W dodatku spotkaliśmy na niej ogromne ilości rowerzystów na wypasionych góralach, w pełnych strojach kolarskich. Ścieżka była super, łagodny, leśno-piaszczysty sigletrack – ale poradziliśmy sobie z nią bez problemu na najzwyklejszych holenderkach 😉 Ciekawe w takim razie, jakie wrażenie zrobiłyby beskidzkie trasy na rowerzystach z Holandii? 

Postanowiłem zostawić tu trwały ślad swojej obecności…ekhm,

Rowerem po mieście.

Sezon rowerowy w pełni. Choć wciąż kwietniowe dni nie oferują temperatur powyżej 20 stopni, to wielu kolarzy (i kolarek) ostro trenuje do zbliżających się zawodów. Sam mam ochotę wziąć udział w kilku maratonach w tym roku, jednak będą to raczej terminy bliższe końcowi sezonu, gdyż aktualna forma niezbyt pozwala na ściganie w nieodległym czasie 😉
Już pierwszego maja kolejna edycja ekstremalnego dnia rowerowego w Przemyślu. Odbędą się tam zawody w XC Eliminator (bardzo widowiskowe wyścigi na krótkim dystansie, gdzie w jednej rundzie czterech zawodników wylewa z siebie litry potu), maraton rowerowy, oraz wyjątkowo przyjemna do oglądania konkurencja Dirt (czyli skoki z wykonywaniem ewolucji na olbrzymich hopkach). Mam nadzieję, że uda mi się tam pojawić z aparatem, by wykonać ciekawy reportaż i na nowo zarazić się pasją do kolarskiej ekstremy!

Malownicze uliczki Przemyśla niebawem wypełnią się dużą ilością zapalonych cyklistów!

Nie mogę doczekać się ciepłej wiosny!!

Podobno wiosna ma przyjść końcem tego tygodnia. A ja siedzę i leczę przeziębienie – mam więc czas na porządkowanie starych zdjęć. To niesamowite, ale odkryłem, że zdjęcia z czasem zyskują naprawdę wiele! Ot, to poniżej – niby zwykłe, ale przypomina mi o świetnych rowerowych wycieczkach wraz z moją ukochaną 🙂 I naprawdę nie mogę doczekać się ciepła, bo czekają nas kolejne wyprawy na dwóch kółkach z aparatem w plecaku! 🙂

Trzy pasje w jednym momencie!

Dziś osobisty wpis, tylko jedno zdjęcie, za to…
…to zdjęcie dokumentuje moje pasje:

1. Dziewczyna! 🙂 Uśmiechnięta i pozytywna – moja Asia taka właśnie jest!
2. Rower! Tutaj akurat crossowy, freeride’ówka odpoczywa, kiedy na wycieczki jeżdżę z Asią 🙂
3. Fotografia! Uwielbiam robić, a później oglądać zdjęcia! 🙂

Dobrze jest pasję dzielić z dziewczyną! 🙂

Jak poznać, że już nadeszła wiosna?

Odpowiedź na pytanie zawarte w temacie posta jest bardzo oczywista – wystarczy wyjść na zewnątrz i sprawdzić, że jest już wiosna 🙂

Można też i po zwykłej obserwacji przyrody…

Od samego rana prężą się do światła słonecznego mniszki lekarskie.

Krokusy rozwijają się w południe.

Bazie to oznaka, że jest już ciepło!
A 100% pewności, że to już właściwa wiosna, to taki widok – ja na rowerze 🙂
Uwielbiam wiosnę, bo robi się kolorowo, pięknie i ciepło. Można wyjść z domu bez poświęcania czasu na szukanie stosownego ubrania 😉 Wszystko budzi się do życia i zachęca do podziwiania! Zapraszam na foto-rowerowe wycieczki w tym roku! Od końca marca, do pierwszych przymrozków 🙂