Lawendowy raj owadów.

Wróciłem z Chorwacji, dlatego też w najbliższym czasie będę tu umieszczał sporo zdjęć związanych z tym wyjazdem. Na początek zdjęcie z lawendowego raju owadów:

Spory konik polny i trzmiel.
Chroniony w Polsce i niezbyt często spotykany motyl Paź Królowej.

Soczysta wiosna!

Zawsze kiedy przychodzą pierwsze ciepłe dni w roku, pomieszane z pierwszymi, wiosennymi deszczami, szykują gotowość bojową do wyruszenia na ocenę nowości w ogrodzie. W ciągu kilkunastu godzin przyroda eksploduje życiem i mnogością kolorów. Cieszy mnie to niezmiernie, bo mam niebywałą przyjemność z tych ogrodowych kadrów, które później mogę zaprezentować tutaj.

Wiosna w ogrodzie.

No i przyszła wiosna! Ciepło, pogodnie, kolorowo! Wyciągnąłem aparat do ogrodu, by uchwycić pojawiające się oznaki wiosny – co złapałem w kadrze, możecie zobaczyć poniżej 🙂

Bambus. Rośnie bardzo szybko i może być bardzo wysoki.

Czerwony krzak. Nie mam pojęcia co to jest, ale to zdecydowanie ładna roślinka.

Drzewko iglaste. Pachnie, nie zrzuca igieł na zimę 😉

A to już Brzoskwinia – tylko jeszcze niewykształcona 😉

Zielony krzak. W lecie ma bardzo ładne kwiaty, które wytrzymują aż do jesieni. Lubią go bardzo wszelkie pszczółki i osy.

Iglak z wspaniałymi, długimi igłami. Zielony cały rok, choć na wiosnę jakby bardziej soczysty.

Żółto – zielony krzak. Taki słoneczny, pogodny!

A pod krzakami trochę kory. Piękne, brązowe i elegancko wyglądające kawałki.

W ogrodzie są też pierwsze kwiaty. Niebawem będzie ich dużo, dużo więcej!

Zimowe Prządki.

Zwykle wyjeżdżałem na wycieczkę w Prządki w ciepłych miesiącach. Tym razem wyprawa odbyła się w porze zimowej, tak aby odświeżyć spojrzenie na to rozpoznawalne na Podkarpaciu miejsce. Jak zobaczycie po zdjęciach, zima w pełnej sile! A co ciekawe, w moim rodzinnym Rzeszowie nie ma ani odrobiny śniegu…

Spacer w stronę kamiennych olbrzymów.

Charakterystyczne skały w Prządkach.

Ostało się tu jeszcze odrobinę jesiennych liści.

A sto metrów dalej już tylko pokryte śniegiem, nagie gałęzie.

Choć gdzieniegdzie jeszcze resztki modrzewiowych igieł wiszą.

Pogoda pochmurna, ale przyjemna do spacerowania!

Zielone wspomnienie sprzed roku – w Dolinie Sanu.

Ponieważ robi się coraz chłodniej i coraz bardziej szaro-buro, postanowiłem pogrzebać w zdjęciach sprzed roku, ale tylko w takich, które kojarzą mi się z ciepłem i kolorem. Znalazłem wspomnienie z wyprawy w Bieszczady, a konkretnie ze spaceru w Dolinie Sanu. Kto nie zna tego niezwykłego kawałka Polski, ten powinien jak najszybciej nadrobić podróżnicze zaległości! Tych zdjęć wcześniej nie publikowałem, więc pozwalam sobie na to dziś. 
Soczyście zielono.

Naprawdę soczyście zielono!

Wszystko było zielone!

Wodospad w Iwli.

W niedzielę odwiedziłem małą część Beskidu Niskiego – wodospad w miejscowości Iwla, oraz Górę Grzywacką. Dziś tylko jedno zdjęcie, które zrobiłem przy pięknym wodospadzie w Iwli. Miejsce znane jest głównie przez miejscowych, oraz przez fotografów ślubnych, którzy jeżdżą tu z Państwem Młodym by wykonać piękną sesję. Tak – na stronie lekkikadr.pl mamy w portfolio zdjęcie właśnie przy tym wodospadzie 😉

Nad Wisłokiem.

Kilka dni temu razem z Asią zapoczątkowaliśmy nasz rowerowy sezon. Trasa była krótka, ale intensywna 🙂 Zatrzymaliśmy się na chwilę odpoczynku nad Wisłokiem w Rzeszowie, przy okazji postanowiłem zrobić kilka ujęć, które poniżej prezentuję:

W szuwarach pełnia życia – kaczki leniwie cieszą się wiosną.

W końcu można nacieszyć się soczystą zielenią!

Za resztkami mostu znajduje się ścisły rezerwat przyrody…

Spacer w okolicach Rzeszowa.

Dziś chciałbym pokazać, że w niewielkiej odległości na północ od Rzeszowa jest wiele miejsc w których można odpocząć – spacerując w bliskości budzącej się do życia, wiosennej przyrody!

Zachęcam też do zobaczenia kilku zdjęć Kuby, które zamieścił na facebookowym profilu Lekki KadrW OBIEKTYWIE KUBY

Podrzeszowskie Lipie – raj dla wędkarzy i miłośników ciszy.

W ciągu tygodnia nie ma tu prawie nikogo.

Jest niestety mały problem – wędkarze i biwakujący zostawiają po sobie ogromne ilości śmieci! Na tym zdjęciu tego nie widać, ale wśród tych drzew przewalały się opakowania po przynętach, rozbite butelki po alkoholu, brudne szmaty.

A to już las w Bratkowicach, zdecydowanie czyściej – i jeszcze mniej ludzi.

Na czterokilometrowej trasie ścieżki przyrodniczej nie spotkaliśmy nikogo.

A wędrowało się niezwykle przyjemnie, co kawałek obserwując zmieniające się gatunki drzew.

Zachęcam do poznawania okolic, często można się zdziwić, ile pięknych miejsc jest w pobliżu własnego domu!

Motyl.

Polowałem na samicę pięknego pająka (Tygrzyk paskowany, http://pl.wikipedia.org/wiki/Tygrzyk_paskowany), który zadomowił się w ogrodzie, ale niestety gdzieś tak się zaszył w roślinność, że nie miałem szans go odszukać – na szczęście pojawił się ciemnoskrzydły motyl (prawdopodobnie Osadnik egeira – nie jestem pewien) , który postanowił powygrzewać się na liściach bambusa. Na szczęście dał mi chwilę na zrobienie tego zdjęcia, zanim odleciał w siną dal!

Bieszczadzkie zwierzaki!

W ciągu 5 dni wędrówek po Bieszczadach oglądaliśmy sporo zwierzątek, raczej niegroźnych. Jedna osoba z naszej paczki miała szczęście zobaczyć wilka, który polował na sarny przebiegające nam przez szlak – niestety nie było szans uchwycić tego groźnego drapieżnika okiem aparatu. Na szczęście inne, spokojniejsze i mniej płochliwe gatunki – tak!

Salamandra plamista – ostatnimi czasy spotykamy na każdej wyprawie 🙂

Nie mam pojęcia co to – ale motyl przepiękny, wyglądał, jakby zrodził się z węgla!

Smok. Żartuję – nie mam pojęcia co to 🙂

Żubrzyca z małym żuberkiem 🙂 Jakbyście widzieli, jak do niej śmiesznie biegł! Z tego co się orientuję, gdy robiłem to zdjęcie, maluch miał ok 2 tygodni.

Robaczek z oczami na skrzydłach 😉

Leniwce.

Podobno żmija, w dodatku zygzakowata – więc pewnie groźna – nie podchodziłem bliżej, bo się bałem.

Ruiny klasztoru w Zagórzu.

Podczas pierwszego dnia wyjazdu w Bieszczady mieliśmy okazję odwiedzić ruiny klasztoru Karmelitów Bosych w Zagórzu. Moim zdaniem jest to przepiękne, niesamowite miejsce, w dodatku położone w wyjątkowo urokliwej okolicy. Z ciekawostek: obrona klasztoru była ostatnią bitwą konfederacji barskiej. Do tego podobno można w nocy spotkać ducha mnicha krążącego po ruinach.
Poniżej kilka zdjęć z wizyty w Zagórzu.

Wnętrze mocno już zniszczone.

Z zewnątrz widać również postępującą inwazję natury na mury klasztoru.

Widok z wieży widokowej umieszczonej na ruinach w stronę Zagórza.

Piękna okolica blisko pozostałości po klasztornych budynkach.

Zdecydowanie miejsce warte odwiedzin podczas podróży w Bieszczady!

Liście.

Uwielbiam obserwować przyrodę z bardzo, bardzo bliska – można wtedy zauważyć drobne szczegóły, które pozwalają zrozumieć jak bardzo skomplikowana jest nawet prosta roślina…