Światło i cień w portrecie.

Od dawna uważam, że najlepsze portrety to te, które są doprawione odpowiednią proporcją światła i cienia. Lubię również pracować w odcieniach czerni i bieli, gdyż kontrasty nadają zdjęciom głębi. Na poniższym zdjęciu mamy podwójny kontrast – odmienne oświetlenie twarzy i tła, oraz przy okazji celowo złamana zasada trójpodziału. Proste, przyjemne ujęcie!

Pomarańczowe buty.

Taki trochę inny portret, wyszukany gdzieś z poznańskich warsztatów fotograficznych 🙂 Fajnie mieć w kolekcji tak jaskrawo pomarańczowe buty, zdecydowanie pomagają wyróżnić się w tłumie 😉

Portret z szuflady.

Od czasu do czasu przeprowadzam sobie porządki na dysku, mające na celu pozbycie się starych, kiepskich ujęć. Na szczęście podczas takich porządków udaje się też znaleźć kadry, które w pierwszym kontakcie nie przypadły mi do gustu, a teraz, po kilku miesiącach/latach widzę w nich jednak ciekawe ujęcie.
Dziś prezentuję prosty portret Klaudii, który wykonałem na jednych z warsztatów foto organizowanych przez firmę Fujifilm. Zrobiłem to zdjęcie w naturalnym świetle zastanym, a fotografowałem aparatem Fujifilm X-Pro1, który to zakupiłem jakieś 4 miesiące po tych warsztatach (i wciąż uważam go za jeden z najwspanialszych aparatów jakie kiedykolwiek powstały).

Klaudia.

Tęskno do wiosny…

Koniec stycznia 2016 przynosi ocieplenie, a jednocześnie nasila moją potrzebę wygrzewania się w cieple wiosennego słońca – którego niestety nie uświadczy za oknem. Mam nadzieję, że luty jednak będzie miesiącem przyjemnym, pozbawionym chłodu i śniegu! 

Kwitnące kwiaty, jakże to wspaniała rzecz! 🙂

Symulacja filmu Fujifilm Acros.

Wraz z premierą nowego modelu następcy mojego ulubionego aparatu Fujifilm X-Pro1, czyli modelu X-Pro2, nastał czas nowej symulacji filmu czarno-białego Fujifilm Acros. Film ten cechował się sporym kontrastem i sympatycznym ziarnem. W związku z tym, że mój aparat sam w sobie nie posiada wbudowanej symulacji tego filmu, postanowiłem odtworzyć taki efekt za pomocą programu do wywoływania plików RAW. Oto, co udało się uzyskać:
Cyfrowa symulacja filmu Fujifilm Acros 100.

Zapowiedź sesji Katarzyny.

Dziś jedno zdjęcie które zaprasza do zaglądnięcia tu w niedługim czasie – po wynik sesji z Katarzyną! 🙂

Klaudia. Warsztaty fotograficzne Fujifilm w Rzeszowie.

Firma Fujifilm odwiedziła z serią warsztatów fotograficznych Rzeszów – a ich tematem była fotografia mody i portretu. Prowadził je znany fotograf Wojciech Wojtczak, który przywiózł ze sobą jedną z najlepszych modelek z Polski – Klaudię Łosin. Dzięki temu dowiedziałem się jak pracuje się z profesjonalistami w inscenizowanych na szybko warunkach 😉

Poniżej kilka zdjęć które zrobiłem aparatem Fujifilm X-Pro1, sparowanym z uniwersalnym obiektywem Fujinon – możliwości systemu X od Fuji są niesamowite, a praca na tych aparatach to czysta przyjemność! To nie jest reklama, tylko subiektywne odczucie, za to firma ta ma jedną dużą wadę – aparaty i obiektywy to chyba najdroższy po Leice sprzęt (w danej kategorii) w Polsce :/ Ale patrząc na jakość – jest to zrozumiałe.
Kadr z dużą dawką celowej nieostrości.

Wolę portrety od mody, w dodatku w czerni i bieli.

Kolorowe portrety też są ładne – choć nie cierpię cieni od gałęzi na twarzy.

Spacer po Rzeszowie.

Odpoczynek na rynku.

Ewelina.

Kolejna osoba, z którą miałem przyjemność pracować 😉 Ewelina zdecydowała się na małą sesję, której efekty poniżej.

Mostki i kobiety zawsze ładnie się komponują 😉

Portrety, lubię to coraz bardziej! 

Takie „groźne” kadry też.

Detale najważniejsze! 🙂

Początki zmęczenia Eweliny 😉

Romantyczne? 

Ponieważ coraz krytyczniej patrzę na swoje fotki, do bloga wrzucam kilka zdjęć spośród wybranych przez osobę fotografowaną. Mam nadzieję, że wybór Eweliny się spodoba 😉

Sylwia

Sylwię mieliście już okazję poznać w ramach wpisu crossfitowego z Mateuszem: http://tomaszbelza.blogspot.com/2014/05/crossfit-rzeszow-sylwia-i-mateusz.html

Tym razem zobaczycie ten wulkan energii z trochę innej, bardziej kobiecej strony 😉
Zapraszam do oglądania!

Czy to na pewno ta sama Sylwia?? Tak! Tyle że w prostych włosach… jak się okazało później, nie na długo 😉

Sylwia wszędzie znajdzie miejsce do rozciągania, nawet w stroju niezbyt sportowym.

Próbowałem zmusić ją do odpoczynku przez chwilę, ale…

… kilka sekund później wywijała już ostro skakanką, nie bacząc na to, że zamiast adidasów ma na nogach szpilki!

W pewnym momencie postanowiła zmienić strój…

… w którym moim zdaniem prezentowała się wyjątkowo ładnie – a przy okazji na moment stała się odrobinkę spokojniejsza (to chyba przez to, że sukienka była obcisła i lekko krępowała jej ruchy;))

Oczywiście mogłem spodziewać się, że w końcu trafimy do miejsca, gdzie będzie można znów potrenować!

Sylwia postanowiła pomóc chłopakom w Street Workout Rzeszów w budowaniu kondycji – co bardzo się zresztą chłopakom spodobało 😉

Ten mostek był naprawdę trudny do wykonania… kazałem go Sylwii powtórzyć, bo za pierwszym razem nie złapałem ostrości 😉

I w końcu przyszedł czas na odrobinę ochłody… w dość niekonwencjonalny sposób 😉

Po kilku minutach od zrobienia tego portretu włosy Sylwii wróciły do stanu odzwierciedlającego jej osobowość – zakręciły się na maksa! 🙂

Bardzo miło wspominam tę niezwykle żywą, pozytywną sesję – szczerze mówiąc zdjęć jest tyle, że nie wiedziałem które wybrać. Pewnie Sylwia na swoim facebookowym profilu wrzuci jeszcze kilka innych, jej zdaniem ciekawszych 🙂
Mnie spodobało się to – choć jest nieostre kompletnie – dlatego, iż ukazuje moc która drzemie w tej sympatycznej dziewczynie 😉

Małgosia.

Z Małgosią miałem okazję przez baaaaardzo krótki czas pracować. Niestety reorganizacja firmy doprowadziła do przeniesienia części zespołu do innej placówki – ale nie przeszkadza to w ciągłym utrzymywaniu pozytywnie zakręconego kontaktu (pozdrowienia również dla Agatki i Iwony 🙂 ). Kontakt natomiast doprowadził do realizacji tej małej sesji portretowej, której część możecie zobaczyć poniżej:

Na początku musiałem namawiać Małgosię, by się wychyliła zza drzew – tak bardzo bała się obiektywu 😉

Na szczęście szybko przekonała się, że gorszy od obiektywu jestem ja sfrustrowany brakiem odpowiedniego światła 😉

W końcu udało się swobodnie portretować.

Momentami było nawet śmiesznie 😉

Momentami – wietrznie.

Wszystkie zdjęcia w plenerze, w dodatku w bardzo ładnym miejscu.

Ostatecznie trzeba przyznać, że jestem zadowolony z efektów współpracy z Małgosią 🙂

Podejrzewam, że w kwestii zdjęć modelką – Małgosią będzie kontynuacja 😉

Anita

Sesja z Anitą była właściwie sesją testową – nie było czasu by przygotować się do zdjęć, a i miejsce też nie do końca było właściwie dobrane. Jednak z kilkudziesięciu zdjęć udało się nam (Anita powiedziała co jej odpowiada 😉 ) wyłowić kilka wartych obejrzenia 🙂

Mam nadzieję, że właściwą sesję przeprowadzimy w pełni gotowości w cieplejszym i mniej szaro-burym miesiącu.