Widok z Magdalenki.

Dziś wrzucam zdjęcia wykonane na wzgórzu Magdalenka koło Rzeszowa. Niestety, ale sam Rzeszów zasnuty był ni to smogiem, ni mgłą, więc niewiele ciekawego było można dostrzec. Ale za to na wschód malowały się przyjemne krajobrazy…

Komin na Załężu odbiega nieco wysokością od pozostałych budynków w Rzeszowie 😉

Mały kościółek pw. św. Marii Magdaleny już po zakończonym remoncie.

Późnym popołudniem zaczynają się pojawiać niezwykłe krajobrazy.

Kto choć raz nie marzył o domku pod lasem? 🙂

Cienie.

Bardzo lubię zabawę z cieniami. Cała fotografia to tak naprawdę zabawa nie tylko światłem, ale cieniem! Łapanie w kadr ulotnych kształtów, które już po sekundzie wyglądają całkiem inaczej, to fantastyczna zabawa! Fotografowanie zwłaszcza w tzw. Niebieskiej Godzinie (czas przed wschodem Słońca), oraz Złotej Godzinie (czas przed zachodem Słońca), kiedy to cienie wręcz tańczą, to nieziemska radość i doskonały wstęp do przygody…

Cień stworzony przez Kingę i… kamienicę 😉

Siostrzyczki – na luzie.

Po pierwszej sesji, oraz po smakowitym obiedzie (który wynagrodził mi trudy jednoczesnego fotografowania dwóch kobiet… 😉 ) wybraliśmy się z Anną i Kingą na spacer. Dziewczyny koniecznie chciały się rozerwać puszczając bańki. Tak, taki powrót do dzieciństwa 😉 Szkoda, że nie mogę opublikować tysiąca śmiesznych min, jakie międzyczasie się pojawiły… 😉
Zdjęcia – luźne i bez zwracania uwagi na parametry techniczne. Musiałem w końcu pilnować dzieci…eee.. dziewczyn 😉

Warto zauważyć, że skupienie podczas puszczania baniek było niesamowite – czujecie napięcie? 

Anna solidnie się przykładała, co potwierdza powyższe zdjęcie.

Kinga troszku mniej, za to stylowo! 😉

Musiałem długo prosić, by na moment odstawiły sprzęt do produkcji baniek, by móc zrobić prosty portret. Efekt? Anna: „zamykam się w sobie”, Kinga: „nudny jesteś z tym aparatem”.

Musiałem więc zezwolić na dalszą zabawę. Dmuchały, aż miło! 

Bańki pękały, co dawało niesamowitą radość, szczególnie Annie 😉

Gdy skończyły się mydliny, trzeba było przenieść się na plac zabaw – bo dziecięcy duch nie opuszczał dostojnych (przed obiadem…) kobietek 😉

A mówią, że to podobno mężczyźni nigdy nie dorastają. Wygląda na to, że w każdym z nas siedzi dziecko, które uwielbia się bawić, gdy tylko ma do tego okazję! 🙂