Spacerem po Przemyślu.

W piątek, dzięki uprzejmości przyjaciół, miałem okazję pospacerować po Przemyślu i skorzystać z możliwości zrobienia zdjęć w tym pięknym mieście. Od mojej pierwszej wizyty jestem zachwycony ciekawym klimatem i bogatą historią Przemyśla i za każdym razem odkrywam na nowo jego uroki. Tym razem miałem kilka godzin, by w słonecznej pogodzie powłóczyć się po okolicy i poznawać nowe miejsca i zakątki. Zapraszam do obejrzenia małej fotorelacji, w której skupiłem się głównie na zabudowaniach Przemyśla.

Miasto leży na kilku wzgórzach, przez co uliczki często pną się wysoko do góry.

Dzięki pagórkowatemu położeniu Przemyśla, bardzo często można zobaczyć ciekawe panoramy miasta – i to w dodatku prawie z samego centrum!

Przemyśl jest też miastem przepięknych kościołów.

Na wieżę po lewej można wejść i podziwiać okolicę z naprawdę ciekawej perspektywy.

Ulice bardzo często są wyłożone „kocimi łbami”. Samochody raczej tego nie lubią, ale klimat dawnego miasta zyskuje!

Przemyśl to również stare kamienice, niektóre odświeżone, zadbane…

… jeszcze inne bogate, zdobione i piękne…

… ale najwięcej jest takich, które wyraźnie dają do zrozumienia, że są już stare i mocno zmęczone.

W niektórych wystawione na balkon kwiaty są jedynym świadkiem, że ktoś w środku jeszcze mieszka.

Stare kościoły i kamienice dość dobrze mieszają się z trochę nowszym, współczesnym budownictwem.

Są też i ciekawe budowle rodem z PRLu. Może niezbyt piękne, ale również wpisują się w bogatą historię miasta.

Słońce napełnia życiem okna zniszczonego, opuszczonego budynku.

A tę trasę kiedyś będę chciał pokonać… 

Szkoda, że nie ma na tym zdjęciu kościoła, bo byłoby idealnym podsumowaniem przemyskiego, miejskiego klimatu (a w rzeczywistości kościół znajdował się 50 metrów w lewo od kadru)!

Zimowe Prządki.

Zwykle wyjeżdżałem na wycieczkę w Prządki w ciepłych miesiącach. Tym razem wyprawa odbyła się w porze zimowej, tak aby odświeżyć spojrzenie na to rozpoznawalne na Podkarpaciu miejsce. Jak zobaczycie po zdjęciach, zima w pełnej sile! A co ciekawe, w moim rodzinnym Rzeszowie nie ma ani odrobiny śniegu…

Spacer w stronę kamiennych olbrzymów.

Charakterystyczne skały w Prządkach.

Ostało się tu jeszcze odrobinę jesiennych liści.

A sto metrów dalej już tylko pokryte śniegiem, nagie gałęzie.

Choć gdzieniegdzie jeszcze resztki modrzewiowych igieł wiszą.

Pogoda pochmurna, ale przyjemna do spacerowania!

Kalendarz 2016

Dziś mam do zaprezentowania bardzo, bardzo limitowaną edycję kalendarza na rok 2016 ze zdjęciami mojego autorstwa 🙂 Kalendarz ma rozmiar A3, więc jest dość duży, a zaprojektowany jest tak, by można było w środku robić sobie zapiski do poszczególnych dni. W dodatku ma wyszczególnione święta, oraz imieniny. Takie połączenie pięknych widoków i użytecznego narzędzia 😉 Zdjęcia nie posiadają opisów – za to będą pojawiać się każdego miesiąca tutaj, na blogu – wraz z rozbudowanym opisem w jakich okolicznościach dane zdjęcie zostało wykonane 🙂

Jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem, zapraszam do napisania do mnie maila – można go znaleźć w lewym górnym roku bloga, w zakładce kontakt 🙂

Bieszczady. Kadry z majowych wędrówek.

Podczas ostatniego weekendu, wraz z grupą znajomych, wędrowałem po Bieszczadach. Poniżej prezentuję kilka zdjęć krajobrazowych, które wykonałem podczas podróży przez szczyty tych pięknych gór.

Widok z Rozsypańca w stronę Ukrainy.

Okolice Połoniny Caryńskiej.

Na zejściu z Caryńskiej do Ustrzyk Dolnych.

Łąki pod Tarnicą – Wołosate.

Skały na Rozsypańcu.

Krzemień.

Widoczność tak dobra, że Tatry można było zobaczyć gołym okiem.

Podejście na Halicz.

Bieszczady skaliste? 😉

Zejście z Halicza w stronę Przełęczy Goprowskiej.

Coraz bliżej do Przełęczy Goprowskiej.

Panorama z Halicza. Od lewej Tarnica, Szeroki Wierch, w oddali Połonina Caryńska, następnie Krzemień, Bukowe Berdo i Kopa Bukowska.

Okolice torfowiska nieopodal Tarnawy Niżnej.

Kolory wiosny w Bieszczadach.

Czeczyki.

Mały przysiółek wsi Straszydle – Czeczyki. Podobno nazwa pochodzi od Czechów, którzy wieki temu osiedlili się właśnie w tym malowniczym i niezwykle pięknym miejscu.
Tak wyglądała droga do Czeczyk w kwietniu 2014 roku – mam nadzieję, że niebawem powtórzę tamtą wycieczkę i wrzucę tu kilka zdjęć ukazujących niezwykłość tego miejsca!

Czeczyki położone są na dość sporym, jak na podrzeszowskie warunki, wzniesieniu

Droga piechotą ze Straszydla przypomina szlaki w Bieszczadach.

Są nawet łąki, niczym połoniny! 😉

Przydrożna kapliczka.

Lubię to miejsce. Znajduje się przy szlaku, pomiędzy Czudcem a Zaborowem. Dawniej jeździłem tędy rowerem, a w marcu spacerowałem pieszo. Kapliczka stoi w tym miejscu od dawna, ale widać, że wciąż ktoś o nią dba.

Około pół kilometra dalej, wciąż wędrując szlakiem, można dotrzeć do szczytu wzniesienia, z którego zobaczyć można m.in. maszt na Suchej Górze, oraz panoramę okolicy. Mam nadzieję w tym roku pozwiedzać okoliczne wzniesienia pieszo lub za pomocą dwóch kółek 🙂

Żaneta, cz. 2

Cztery zdjęcia, obrabiałem w dwóch nowych programach, prawie po omacku, bo nie znam ich zupełnie.

W założeniu miało być świetliście i delikatnie – chyba nawet udało się ten efekt osiągnąć.

Tu chciałem zrównoważyć pierwszy plan z drugim. Wyszło średnio, bo wybija się zdecydowanie Żaneta 😉

A z tego chciałem zrobić grafikę w czerni i bieli.

A to po prostu chciałem wrzucić, bo jest pozytywne i skoczne! 🙂

Skansen – Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej.

Jako miłośnik wsi i wszystkiego co z nią związane uwielbiam odwiedzać skanseny. Najbliższy mam raptem ok. 25 km od domu – a dotychczas częściej odwiedzałem ten w Sanoku. Cóż – muszę przyznać, że skansen w Kolbuszowej jest zdecydowanie ciekawszy!

Pięknie położone zabudowania – przy wielkim stawie, nieopodal lasu i pól…

Dom przy domu, stajnia przy stajni – zabudowa gęsta jak w mieście 😉

Wycieczka szkolna.

Prawie jak pocztówka z Holandii 😉

Wnętrza po prostu przepiękne! Wszystko na właściwym miejscu…

Piękny, drewniany kościół, niestety nie miałem okazji wejść do środka – zamknięte.

Przydrożna kapliczka, jedna z wielu.

Kolejny wiatrak, tym razem mniejszy – ale za to z bardziej efektownymi „skrzydłami”!

Nawet szkoła jest! O ile przyjemniej byłoby do takiej uczęszczać, niż do zimnych, paskudnych miejskich murów…

Każdemu polecam wybrać się do Kolbuszowej, bo klimat i urok tego miejsca jest po prostu powalający! Sam przesiedziałem na ławce przy jednym z domostw prawie godzinę, delektując się zapachami, odgłosami natury (świerszcze!), widokiem na pobliskie domostwa. Co ważne – wszystko tutaj jest bardzo zadbane, widać, że ludzie wkładają serce w zachowanie tego miejsca tak, by cieszyło każdego, kto tutaj trafi…
Ehh, chciałbym kiedyś pomieszkać w takim miejscu, przynajmniej tydzień czasu!

Centrum Rzeszowa późnym wieczorem.

Udało mi się pstryknąć kilka zdjęć w mroźny, wtorkowy wieczór w centrum Rzeszowa. Bez rękawiczek w takie zimne dni nie polecam zabawy z metalowym korpusem aparatu 😉

Rynek mocno oświetlony.
Przy ratuszu.
3go Maja.

Największy rzeszowski muzyk?

i uwaga…

…BONUS! Google przerobiło mi to zdjęcie na plik gif, ze śniegiem – ładnie się to całkiem prezentuje 😉

Listopadowe Bieszczady cz. II

Kolejna porcja zdjęć, wyjątkowo mglistych + bonus, salamandra 🙂

Kolorowo we mgle.

Przestrzeń na łące.

Jeziorko Duszatyńskie.

Mgliście nad jeziorkiem.

Wędrująca salamandra.

Salamandra w skali (w tle nogi wędrowców).

Jarosław.

W dniu dzisiejszym pierwszy raz w życiu odwiedziłem Jarosław. I zachwyciłem się tym miasteczkiem totalnie!

Ratusz na klimatycznym, niewielkim ryneczku. Orzeł w koronie!

Studnia – znacznie większa (i ciekawsza) niż ta w Rzeszowie.

Przejście w kamienicy, choć obdrapane i niezbyt zadbane – to jednak wciąż ładne!

Byłem nawet w największym w Jarosławiu parku…

Ale prawda jest taka, że nie pojechałem do Jarosławia robić zdjęcia zabytkom – byłem na sesji ze świetną modelką – szczegóły niebawem, na blogu! 🙂

Rzeszowska fontanna multimedialna.


W Rzeszowie od dłuższego czasu działa fontanna multimedialna, która przyciąga (póki co) ogromne rzesze zaciekawionych osób chcących doświadczyć widowiska. Muszę przyznać, że muzyczno-wodno-świetlny pokaz trzeba zaliczyć do udanych atrakcji.

Zdjęcia w większości robione z ręki, proszę wybaczyć przeciętną jakość.

Niebiesko.

Fioletowo-różowo 🙂

Znów niebiesko, aż się iskrzy.

Wylewnie.

A to zdjęcie nie z ręki, lecz ze „statywu” – czyli z ławki 🙂