Holandia. Park De Loonse en Drunense Duinen.

Korzystając z wolnego od pracy, słonecznego dnia, wybraliśmy się na małą wycieczkę do nieodległego od nas parku krajobrazowego De Loonse en Drunense Duinen w okolicach Tilburga. Krótka, bo mająca w sumie ok 35km rowerowa przygoda. wyjątkowo pozytywnie naładowała nam wewnętrzne baterie!

Ledwie wyjechaliśmy za miasto, a Asia znalazła sobie nowego przyjaciela 😉

Po drodze mijaliśmy sporo mniejszych i większych, malowniczych kanałów.

Mieliśmy też okazję poprzyglądać się ciekawym pojazdom.

Warte uwagi były też plantacje szparagów.

I nagle pojawił się krajobraz pustynny…

No, może nie do końca pustynny, ale było dużo, dużo piachu 🙂

Naprawdę piękne miejsce!

Rzeka piasku wpływająca do pustynnego morza?

A tu mamy mały odpowiednik śniegowego stoku narciarskiego – tyle że z zupełnie innego materiału 😉

Samotny piechur.

To jest wzniesienie. Niezbyt często spotykana sprawa w Holandii!
Ciekawostka: na znaku jest informacja, że to ścieżka dla rowerów… górskich! W dodatku spotkaliśmy na niej ogromne ilości rowerzystów na wypasionych góralach, w pełnych strojach kolarskich. Ścieżka była super, łagodny, leśno-piaszczysty sigletrack – ale poradziliśmy sobie z nią bez problemu na najzwyklejszych holenderkach 😉 Ciekawe w takim razie, jakie wrażenie zrobiłyby beskidzkie trasy na rowerzystach z Holandii? 

Postanowiłem zostawić tu trwały ślad swojej obecności…ekhm,

Jarosław.

W dniu dzisiejszym pierwszy raz w życiu odwiedziłem Jarosław. I zachwyciłem się tym miasteczkiem totalnie!

Ratusz na klimatycznym, niewielkim ryneczku. Orzeł w koronie!

Studnia – znacznie większa (i ciekawsza) niż ta w Rzeszowie.

Przejście w kamienicy, choć obdrapane i niezbyt zadbane – to jednak wciąż ładne!

Byłem nawet w największym w Jarosławiu parku…

Ale prawda jest taka, że nie pojechałem do Jarosławia robić zdjęcia zabytkom – byłem na sesji ze świetną modelką – szczegóły niebawem, na blogu! 🙂

Nocne zdjęcia.

Postanowiłem że po pracy pojadę porobić zdjęcia gdzieś w mieście, ponieważ zapowiadało się na ciekawy, nocny klimat z mgiełką. Nie miałem ze sobą statywu, więc liczyłem się z tym, że większość fotek będzie na wstępie nadawać się do wyrzucenia ze względu na to, że ręce trzęsą mi się za bardzo przy długich czasach naświetlania, a nie lubię korygować tego zwiększaniem czułości ISO. Mimo wszystko, jestem zadowolony z kilku zdjęć, wstawiam poniżej trzy.

Ładny mostek na nowym osiedlu Projektant. Być może kiedyś tu będzie elegancki park.

Światło i lekka mgła – fantastyczne połączenie!

Tam gdzie świateł jest więcej – łatwiej o nieporuszone zdjęcie z ręki. Choć tu akurat zaszalałem z ISO – co widać po szumie, choćby w górnym prawym rogu zdjęcia.