Bieszczady. Kadry z majowych wędrówek.

Podczas ostatniego weekendu, wraz z grupą znajomych, wędrowałem po Bieszczadach. Poniżej prezentuję kilka zdjęć krajobrazowych, które wykonałem podczas podróży przez szczyty tych pięknych gór.

Widok z Rozsypańca w stronę Ukrainy.

Okolice Połoniny Caryńskiej.

Na zejściu z Caryńskiej do Ustrzyk Dolnych.

Łąki pod Tarnicą – Wołosate.

Skały na Rozsypańcu.

Krzemień.

Widoczność tak dobra, że Tatry można było zobaczyć gołym okiem.

Podejście na Halicz.

Bieszczady skaliste? 😉

Zejście z Halicza w stronę Przełęczy Goprowskiej.

Coraz bliżej do Przełęczy Goprowskiej.

Panorama z Halicza. Od lewej Tarnica, Szeroki Wierch, w oddali Połonina Caryńska, następnie Krzemień, Bukowe Berdo i Kopa Bukowska.

Okolice torfowiska nieopodal Tarnawy Niżnej.

Kolory wiosny w Bieszczadach.

Bieszczadzkie spacery dzień drugi, cz. 1

Drugi dzień poświęciliśmy na wędrówkę po jednym z najbardziej znanych szlaków w Bieszczadach, zwanym „Koroną Bieszczadów” – podczas jednego okrążenia (bo szlak zatacza koło) odwiedza się najwyższe góry w tym rejonie (Halicz, Krzemień, Tarnica). Trafiliśmy na wyjątkowo udaną pogodę, mogliśmy nawet zaobserwować Tatry (niestety mój obiektyw nie był w stanie dobrze ich „przybliżyć” – więc zdjęcia brak). Zdjęć jest dużo, więc będą w dwóch wpisach, aby za bardzo nie obciążać przeglądarki przy wczytywaniu wpisu 😉

Rozpoczęliśmy od Wołosatego – skąd mieliśmy do przejścia ok. 7 km dość dobrej jakości drogą – to jednak nie jest to, co lubimy podczas wędrówek, więc czekaliśmy z utęsknieniem na „prawdziwy” szlak.

Ale swoje trzeba było przejść, by doczekać się „konkretów”. Turystów na szczęście nie było zbyt wielu, choć zaczynam coraz bardziej doceniać uroki wędrówek po niskich, nieznanych nikomu górkach – tam można znaleźć ciszę i spokój, a i widoki też są.

Nagle (czyli po tych 7-miu kilometrach ;)) wspięliśmy się na pierwszy szczyt – Rozsypaniec (1280m n.p.m.)

Widoki z Rozsypańca były po prostu ucztą dla oczu. W oddali po lewej widzimy Wielką Rawkę (1307m n.p.m.), bliżej charakterystyczny szczyt Tarnicy (1346m n.p.m.), a po prawej widać Krzemień (1335m n.p.m.).

Tutaj wyraźniejszy rzut oka na Tarnicę, oraz na piękno Bieszczad o tej porze roku 🙂

Te góry, jedna po drugiej przesuwały się pod naszymi stopami 😉

Niebawem dołączę drugą część zdjęć, zapraszam więc do zaglądnięcia w wolnej chwili, by nacieszyć oczy górskimi widoczkami! 🙂

Bieszczadzkie spacery, dzień pierwszy

Ostatnie dwa dni spędziłem w Bieszczadach na męskim wypadzie z Filipem i Karolem. Mimo iż był to krótki wyjazd, udało się całkiem sporo pospacerować i zwiedzić. Dziś wrzucę kilka zdjęć z pierwszego dnia naszych wędrówek, choć muszę przyznać, że nie ma zdjęcia, które byłoby w stanie oddać klimat tamtych miejsc…

Rozpoczęliśmy od startu przy cerkwii w Łopience – piękne miejsce, w środku niczego – a cerkiew w okresie letnim funkcjonuje normalnie, w niedziele o 15 Msza Święta jest odprawiana. Co więcej, jest otwarta dla turystów cały czas. Zabytek naprawdę warty odwiedzenia!

W tym nieciekawym na pierwszy rzut oka zdjęciu jest coś niepokojącego… tak, to ślad niedźwiedzia – po drodze na Korbanię spotkaliśmy ich sporo. Przy okazji nieźle się pogubiliśmy, bo od Łopienki brakuje szlaku na szczyt. Co moim zdaniem dodało uroku wędrówce 😉

Panorama z pięknej łąki w drodze na Korbanię. Niesamowicie piękne miejsce, zdjęcie kompletnie tego nie oddaje. Siedzieliśmy tam chyba z dwadzieścia minut podziwiając widoki. A do tego prawie kompletny brak ludzi w pobliżu! Sam szczyt Korbani jest dość mocno zalesiony, niewiele z niego widać (rzut na Jezioro Solińskie) więc zdjęć niema 😉

Pod wieczór – oglądaliśmy posilające się żubry.

A na koniec dnia wybraliśmy się na torfowiska w okolicach Tarnawy Niżnej. Fenomenalne, specyficzne miejsce, o niezwykłej urodzie. Jedno z najpiękniejszych miejsc w Bieszczadach. Oczywiście niemal kompletnie puste, bez turystów i bez zgiełku. Klimat trochę mroczny, bo Słońce za chmurami…

Widoki wspaniałe, choć liczyliśmy że pooglądamy bardziej soczystą wiosnę – niestety w Bieszczadach wiosna dopiero się budzi, powolutku!

Panorama z łąki przy torfowiskach.

A kolacja przy świecach… w wydaniu męskim – przy ognisku 😉 Nie ma nic lepszego niż kiełbaska z chlebem prosto z ognia, zagryziona pieczonym w popiele ziemniaczkiem. I wylegiwanie się na ławkach ustawionych tuż przy palącym się drewnie. Oglądanie gwiazd w miejscu gdzie świecą głównie oczy dzikich zwierząt to też piękne przeżycie. 

Bieszczady mają w sobie to coś, co sprawia, że idzie się spać już koło 21, a wstaje praktycznie ze wschodem Słońca. Zmieniają w człowieku postrzeganie świata. Przestaje być istotny dostęp do zasięgu internetu, do telefonu. Dlatego zdecydowanie warto jechać tam po to, by zrobić sobie „reset” od codzienności.

A i małą reklamę zrobię – jeśli nocleg w Tarnawie, to już nie w Hoteliku pod Roztokami, bo od kiedy nowy dzierżawca sprawuje tam rządy, nie ma tam już właściwej atmosfery. Teraz tylko i wyłącznie do Pani Agaty, która wcześniej opiekowała się starym „Hotelikiem” – a teraz prowadzi własne miejsce „Noclegi u Agaty” –  http://www.noclegiuagaty.pl/

Panoramy z Bieszczad

Ponieważ fotografia to łapanie piękna w kadr, chciałbym pokazać to, co uważam za absolutne piękno – czyli Bieszczady! Jest to miejsce niezwykłe – tutaj nie zdobywa się szczytów, tylko wędruje w spokoju godzinami, by pobyć w ciszy z naturą i z samym sobą…

Te panoramy to próba ukazania czegoś, czego najlepsze zdjęcie nie jest w stanie oddać – klimatu tych gór. Ale spróbować warto 😉

Widok z podejścia na Bukowe Berdo

A tu panorama z Bukowego Berda  – od lewej w tle Tarnica, Szeroki Wierch, w oddali Wielka Rawka i w prawo lekki zarys Połonin.

Przełęcz Goprowska w stronę Krzemienia.