Minimalizm.

Wszystkich, którzy odwiedzają mojego bloga fotograficznego, zapraszam również na mojego drugiego bloga, który koncentruje się wokół szeroko pojętego minimalizmu, czyli na Szczęśliwego minimalistę. Tam nie znajdziecie fotografii, a tylko sam tekst, za to dość konkretny i bogaty w wiele cennych (moim zdaniem) wskazówek pomagających w upraszczaniu i korzystaniu w pełni z życia. Co bardzo mnie cieszy, blog ten bardzo szybko nabiera popularności i już niebawem liczba wyświetleń przekroczy prowadzony blog fotograficzny – znaczy, że sposób mojego pisania podoba się ludziom! 🙂
Korzystając z okazji, że wspominam o temacie minimalizmu, zapraszam też do oddania głosu w konkursie na stronie shuttout.com w którym bierze udział moje zdjęcie. Potraktowałem temat bardzo indywidualnie i moja fotograficzna wizja może różnić się trochę od pozostałych zdjęć biorących udział w konkursie. Trzeba oddać minimum 3 głosy, więc można wybrać kilka ujęć, które podobają się najbardziej! Z góry dziękuję każdemu za udział!
A zdjęcie, które wybrałem do kategorii „Minimalism” przedstawiam poniżej:
Zagłosuj proszę! 🙂

Cienie.

Bardzo lubię zabawę z cieniami. Cała fotografia to tak naprawdę zabawa nie tylko światłem, ale cieniem! Łapanie w kadr ulotnych kształtów, które już po sekundzie wyglądają całkiem inaczej, to fantastyczna zabawa! Fotografowanie zwłaszcza w tzw. Niebieskiej Godzinie (czas przed wschodem Słońca), oraz Złotej Godzinie (czas przed zachodem Słońca), kiedy to cienie wręcz tańczą, to nieziemska radość i doskonały wstęp do przygody…

Cień stworzony przez Kingę i… kamienicę 😉

Paulina i jej Mitsubishi.

Dziś parę ujęć z ostatniej sesji z Pauliną i jej samochodem – Mitsubishi Eclipse.

Klasyka gatunku – kobieta i samochód – to się musi podobać (przynajmniej facetom;)) !!

Portret we wnętrzu i na zewnątrz, w blasku promieni słonecznych.

Paulina sama umie sprawdzić co w ucie piszczy! Choć jak wiadomo, japońskie samochody się nie psują 🙂

Chwila relaksu.

Słoneczne kąpiele na dachu.

Jarosław.

W dniu dzisiejszym pierwszy raz w życiu odwiedziłem Jarosław. I zachwyciłem się tym miasteczkiem totalnie!

Ratusz na klimatycznym, niewielkim ryneczku. Orzeł w koronie!

Studnia – znacznie większa (i ciekawsza) niż ta w Rzeszowie.

Przejście w kamienicy, choć obdrapane i niezbyt zadbane – to jednak wciąż ładne!

Byłem nawet w największym w Jarosławiu parku…

Ale prawda jest taka, że nie pojechałem do Jarosławia robić zdjęcia zabytkom – byłem na sesji ze świetną modelką – szczegóły niebawem, na blogu! 🙂