[smartfonem] Kontrast.

Spacerując dziś uliczkami Tilburga zauważyłem ciekawe drzewa, które na tle nieba wyglądały bardzo ciekawie. Ponieważ miałem przy sobie jedynie aparat w telefonie, postanowiłem na szybko pstryknąć zdjęcie, które dzięki mocnemu kontrastowi pokazuje specyficzną urodę bezlistnych drzew.

Symulacja filmu Fujifilm Acros.

Wraz z premierą nowego modelu następcy mojego ulubionego aparatu Fujifilm X-Pro1, czyli modelu X-Pro2, nastał czas nowej symulacji filmu czarno-białego Fujifilm Acros. Film ten cechował się sporym kontrastem i sympatycznym ziarnem. W związku z tym, że mój aparat sam w sobie nie posiada wbudowanej symulacji tego filmu, postanowiłem odtworzyć taki efekt za pomocą programu do wywoływania plików RAW. Oto, co udało się uzyskać:
Cyfrowa symulacja filmu Fujifilm Acros 100.

Nieostrości.

Uwielbiam zabawę z głębią ostrości na zdjęciach. Nowa matryca i stare obiektywy pozwalają na osiągnięcie fantastycznych efektów. Poniżej jeden z przykładów.

Spacer po mieście.

Coraz chłodniej, coraz mniej liści na drzewach.

Czujny obrońca posiadłości gdy tylko zbliżyłem się o dwa kroki przestał mieć takie łagodne uosobienie.

Ptaki odlatują do ciepłych krajów, za to helikoptery chmarami lecą na północ…

Natura przygotowuje się do snu, ale u ludzi życie tętni na okrągło – budowy będą trwać do pierwszych śniegów, albo i dłużej!

Bez kasku nie wolno! Za to błotniki są.

Cukiernica.

Odrobina wytchnienia od portretów. Dziś zdjęcie cukiernicy – pustej, bo od dawna nie korzystam z cukru do herbaty. Zdjęcie wykonałem wieczorem, a kolory zredukowałem do czerni i bieli – w moim odczuciu dodało to odrobinę klimatu. Jestem w trakcie oglądania serialu „Boardwalk Empire” i pod jego wpływem zwracam uwagę na szczegóły takich właśnie zwykłych, codziennych rzeczy.

Warsztaty fotograficzne "Spotkanie z mistrzem" Fujifilm, Kraków 2014

W piątek 16 maja uczestniczyłem w niezwykle ciekawych warsztatach foto, których główną tematyką był zakres streetphoto, czyli fotografii ulicznej, oraz portretu. W zajęciach mistrzami byli: Alex Lambrechts (do którego grupy szczęśliwie trafiłem), Tomasz Lazar i Filip Ćwiek – wszyscy są znanymi i uznanymi osobistościami w fotograficznym światku. Nie będę ukrywał, podobało mi się tak bardzo, że na następne warsztaty będę zapisywał się w pierwszej kolejności 😉
Zdjęcia poniżej nie są chronologicznie poustawiane – wszystkiego było zbyt dużo, by spamiętać o której godzinie co się działo 😉

P.S. Rozjechała mi się trochę kolorystyka :/ Eh, z obróbką RAW’ów w nieznanym wcześniej programie 😛

Mim i Żongler – dzięki nim mogliśmy się uczyć łapiąc w kadr coś nietypowego dla streetphoto 😉

Alex – fenomenalny fotograf, z talentem do przekazywania wiedzy, oraz umiejętnością opowiadania o pasji.

Wśród zaproszonych na warsztaty szczególnie wyróżniała się moim zdaniem ta kobieta – kadrowała wszystko i wszędzie, w bardzo ciekawy sposób – mam nadzieję, że uda się oglądnąć efekty jej pracy 🙂 

Dużo miłych scen do fotografowania.

Ten model aparatu (Fujifilm X100s) będzie kiedyś w mojej fotograficznej torbie jak stały bywalec 😉

Tomasz Lazar – kolejny z mistrzów.

Obiekt moich westchnień… Fujifilm X-T1 z jasnym szkiełkiem – czy trzeba czegoś więcej do szczęścia? 🙂

Biała abstrakcja.

Słyszałem, że coraz częściej ludzie robią zdjęcia wszystkiemu w sposób bezsensowny, byleby tylko coś pokazać. Wygląda na to, że moja fotografia się w ten trend wpisuje 😉 Ale aby nie było jednostajnie (kwiatkowo – pocztówkowo) – dziś abstrakcja.

Okrągłe.

To też okrągłe, tylko inaczej.

A to jest światło, do góry nogami 🙂

Krzywe Kadry Kraków

Wyprałem z kolorów, jakoś czarnobiała fotografia bardziej mi pasuje do obrazowania miast. Nawet tak kolorowych, jak Kraków.

Z serca Krakowa.
Ratusz niczym Krzywa Wieża (w tym kadrze).
Gdybym pracował w ten sposób, zaraz po otwarciu nie byłoby czego sprzedawać – zjadłbym wszystkie obwarzanki 🙂

Zachęcająca nazwa? Nie. Powinno być „KAWIARNIA Zakątek” – no ale cóż, obcobrzmiące się lepiej sprzeda 😛

Konie na ul. Grodzkiej. Ciekawe wytłumiacze stukotu mają 😉

Nocne malowanie światłem

Czasem brakuje weny do robienia „zwykłych” ujęć w świetle dziennym. Warto wtedy pobawić się kreatywnie aparatem, np. poprzez ustawienie długiego czasu naświetlania i pstrykaniu fotek z ręki…w nocy 🙂

Rozmazana rzeczywistość.

Zwariowany księżyc.

Prawie jak kometa!

Wykres dźwięku? Nie, to latarnie!

Światła budynków.

Wieczór w Rzeszowie

Od czasu do czasu warto wybrać się na spotkanie ze znajomymi. Korzystając z okazji, można też pstryknąć kilka zdjęć.