Złota jesień, część druga.

Kilka kilometrów od domu rośnie sobie las. Spędziłem dziś w nim chwilę, czytając książkę, oraz spacerując i fotografując. Pięknie było! 🙂

Złota jesień, część pierwsza.

Dziś pogoda miała być deszczowa i pochmurna, przynajmniej wg zapowiedzi. Na podstawie tych właśnie prognoz zrezygnowałem m.in. z wyjazdu w Bieszczady. A oto jaka pogoda była w rzeczywistości:

Liście.

Uwielbiam obserwować przyrodę z bardzo, bardzo bliska – można wtedy zauważyć drobne szczegóły, które pozwalają zrozumieć jak bardzo skomplikowana jest nawet prosta roślina…

Jesień w lesie

Uwielbiam wędrować po lesie w jesienne popołudnia. Mnogość barw i przyjemny zapach grzybów wręcz wciąga w leśne ostępy. A po powrocie – zupa z grzybów, albo prawdziwki z patelni ze śmietaną i cebulą, ah! 🙂

Kolory! Kolory!

Stworzonka wyglądają na najedzone (ten ucztował na grzybach, wylazł mi z koszyka…)

Grzybobranie…

Harmonia.

Uwielbiam Modrzewie, wyglądają fenomenalnie o każdej porze roku!

Kwiaty.

Kwiaty są tak piękne, że każde zdjęcie z nimi od razu staje się cieplejsze, przyjemniejsze w odbiorze.
Ja osobiście uwielbiam bawić się przysłoną i robić zdjęcia prawie-macro, kiedy fotografuję kwiaty.

Jak tu nie kochać kwiatów? Ich bogactwa kolorów, zapachów, kształtów?? 

Zdjęcie zrobione przypadkiem, na życzenie mamy – a wyszło w sumie całkiem ciekawie!

Strasznie podoba mi się „układ krwionośny” tych listków. Troszkę przypomina mózg, prawda?

Motyl na kwiatku ma właśnie prawdziwą ucztę 🙂 Wiecie, że motyle „smakują” kwiat nogami?