[smartfonem] Kontrast.

Spacerując dziś uliczkami Tilburga zauważyłem ciekawe drzewa, które na tle nieba wyglądały bardzo ciekawie. Ponieważ miałem przy sobie jedynie aparat w telefonie, postanowiłem na szybko pstryknąć zdjęcie, które dzięki mocnemu kontrastowi pokazuje specyficzną urodę bezlistnych drzew.

Światło i cień w portrecie.

Od dawna uważam, że najlepsze portrety to te, które są doprawione odpowiednią proporcją światła i cienia. Lubię również pracować w odcieniach czerni i bieli, gdyż kontrasty nadają zdjęciom głębi. Na poniższym zdjęciu mamy podwójny kontrast – odmienne oświetlenie twarzy i tła, oraz przy okazji celowo złamana zasada trójpodziału. Proste, przyjemne ujęcie!

Rowerem po mieście.

Sezon rowerowy w pełni. Choć wciąż kwietniowe dni nie oferują temperatur powyżej 20 stopni, to wielu kolarzy (i kolarek) ostro trenuje do zbliżających się zawodów. Sam mam ochotę wziąć udział w kilku maratonach w tym roku, jednak będą to raczej terminy bliższe końcowi sezonu, gdyż aktualna forma niezbyt pozwala na ściganie w nieodległym czasie 😉
Już pierwszego maja kolejna edycja ekstremalnego dnia rowerowego w Przemyślu. Odbędą się tam zawody w XC Eliminator (bardzo widowiskowe wyścigi na krótkim dystansie, gdzie w jednej rundzie czterech zawodników wylewa z siebie litry potu), maraton rowerowy, oraz wyjątkowo przyjemna do oglądania konkurencja Dirt (czyli skoki z wykonywaniem ewolucji na olbrzymich hopkach). Mam nadzieję, że uda mi się tam pojawić z aparatem, by wykonać ciekawy reportaż i na nowo zarazić się pasją do kolarskiej ekstremy!

Malownicze uliczki Przemyśla niebawem wypełnią się dużą ilością zapalonych cyklistów!

Portret z szuflady.

Od czasu do czasu przeprowadzam sobie porządki na dysku, mające na celu pozbycie się starych, kiepskich ujęć. Na szczęście podczas takich porządków udaje się też znaleźć kadry, które w pierwszym kontakcie nie przypadły mi do gustu, a teraz, po kilku miesiącach/latach widzę w nich jednak ciekawe ujęcie.
Dziś prezentuję prosty portret Klaudii, który wykonałem na jednych z warsztatów foto organizowanych przez firmę Fujifilm. Zrobiłem to zdjęcie w naturalnym świetle zastanym, a fotografowałem aparatem Fujifilm X-Pro1, który to zakupiłem jakieś 4 miesiące po tych warsztatach (i wciąż uważam go za jeden z najwspanialszych aparatów jakie kiedykolwiek powstały).

Klaudia.

Symulacja filmu Fujifilm Acros.

Wraz z premierą nowego modelu następcy mojego ulubionego aparatu Fujifilm X-Pro1, czyli modelu X-Pro2, nastał czas nowej symulacji filmu czarno-białego Fujifilm Acros. Film ten cechował się sporym kontrastem i sympatycznym ziarnem. W związku z tym, że mój aparat sam w sobie nie posiada wbudowanej symulacji tego filmu, postanowiłem odtworzyć taki efekt za pomocą programu do wywoływania plików RAW. Oto, co udało się uzyskać:
Cyfrowa symulacja filmu Fujifilm Acros 100.

Czerń i biel początkiem wiosny.

 Potrzebowałem nowości w tworzeniu obrazów czarno – białych. Ponieważ zdrowie nie pozwala (wciąż przeziębiony, już drugi tydzień :/ ) miałem tylko moment na zrobienie kilku ogrodowych ujęć. Przy okazji testowałem nowe ustawienia aparatu. Poniżej efekty:

Kilka razy w roku wycinamy bambus. To naprawdę niesamowite, jak szybko ta roślina pędzi ku górze!

Niepozorny krzak to borówka. Jestem maniakalnym pożeraczem borówek. I efektu bokeh który tu zastosowałem 🙂

Modrzew, chyba moje ulubione drzewo w przydomowym ogrodzie. W czerni i bieli nabiera nostalgicznego wyrazu.

Nieostrości.

Uwielbiam zabawę z głębią ostrości na zdjęciach. Nowa matryca i stare obiektywy pozwalają na osiągnięcie fantastycznych efektów. Poniżej jeden z przykładów.

Spacer po mieście.

Coraz chłodniej, coraz mniej liści na drzewach.

Czujny obrońca posiadłości gdy tylko zbliżyłem się o dwa kroki przestał mieć takie łagodne uosobienie.

Ptaki odlatują do ciepłych krajów, za to helikoptery chmarami lecą na północ…

Natura przygotowuje się do snu, ale u ludzi życie tętni na okrągło – budowy będą trwać do pierwszych śniegów, albo i dłużej!

Bez kasku nie wolno! Za to błotniki są.

Cukiernica.

Odrobina wytchnienia od portretów. Dziś zdjęcie cukiernicy – pustej, bo od dawna nie korzystam z cukru do herbaty. Zdjęcie wykonałem wieczorem, a kolory zredukowałem do czerni i bieli – w moim odczuciu dodało to odrobinę klimatu. Jestem w trakcie oglądania serialu „Boardwalk Empire” i pod jego wpływem zwracam uwagę na szczegóły takich właśnie zwykłych, codziennych rzeczy.

Ewelina.

Kolejna osoba, z którą miałem przyjemność pracować 😉 Ewelina zdecydowała się na małą sesję, której efekty poniżej.

Mostki i kobiety zawsze ładnie się komponują 😉

Portrety, lubię to coraz bardziej! 

Takie „groźne” kadry też.

Detale najważniejsze! 🙂

Początki zmęczenia Eweliny 😉

Romantyczne? 

Ponieważ coraz krytyczniej patrzę na swoje fotki, do bloga wrzucam kilka zdjęć spośród wybranych przez osobę fotografowaną. Mam nadzieję, że wybór Eweliny się spodoba 😉

Warsztaty fotograficzne "Spotkanie z mistrzem" Fujifilm, Kraków 2014

W piątek 16 maja uczestniczyłem w niezwykle ciekawych warsztatach foto, których główną tematyką był zakres streetphoto, czyli fotografii ulicznej, oraz portretu. W zajęciach mistrzami byli: Alex Lambrechts (do którego grupy szczęśliwie trafiłem), Tomasz Lazar i Filip Ćwiek – wszyscy są znanymi i uznanymi osobistościami w fotograficznym światku. Nie będę ukrywał, podobało mi się tak bardzo, że na następne warsztaty będę zapisywał się w pierwszej kolejności 😉
Zdjęcia poniżej nie są chronologicznie poustawiane – wszystkiego było zbyt dużo, by spamiętać o której godzinie co się działo 😉

P.S. Rozjechała mi się trochę kolorystyka :/ Eh, z obróbką RAW’ów w nieznanym wcześniej programie 😛

Mim i Żongler – dzięki nim mogliśmy się uczyć łapiąc w kadr coś nietypowego dla streetphoto 😉

Alex – fenomenalny fotograf, z talentem do przekazywania wiedzy, oraz umiejętnością opowiadania o pasji.

Wśród zaproszonych na warsztaty szczególnie wyróżniała się moim zdaniem ta kobieta – kadrowała wszystko i wszędzie, w bardzo ciekawy sposób – mam nadzieję, że uda się oglądnąć efekty jej pracy 🙂 

Dużo miłych scen do fotografowania.

Ten model aparatu (Fujifilm X100s) będzie kiedyś w mojej fotograficznej torbie jak stały bywalec 😉

Tomasz Lazar – kolejny z mistrzów.

Obiekt moich westchnień… Fujifilm X-T1 z jasnym szkiełkiem – czy trzeba czegoś więcej do szczęścia? 🙂

Otwarcie klubu Mikrofon w Rzeszowie.

Całkowicie przypadkowo dowiedziałem się, że na miejscu starej Piramidy powstał nowy klub o nazwie Mikrofon, który za cel postawił sobie promocję muzyki na żywo – w związku z tym postanowiłem wybrać się na oficjalne otwarcie, gdzie gwiazdami wieczoru mieli być finaliści programu The Voice of Poland (a konkretnie Arek Kłusowski, Jagoda Kret, Michał Grobelny, Marzena Ugorna i Mateusz Grędziński).
W mojej opinii lokal przygotowany jest świetnie, ale nie pod koncerty – zdecydowanie za mało jest w środku miejsca! Za to wystrój jest bardzo klimatyczny – chętnie wykorzystałbym wnętrza do sesji portretowych.
Muzycznie było naprawdę przyjemnie – mimo iż kompletnie nie znam się na muzyce prezentowanej przez artystów, podrygiwałem rytmicznie nogami podczas robienia zdjęć – przez co większość nie nadaje się do publikacji 😉 Szczególnie podobała mi się praca pana klawiszowca, oraz wokal Marzeny Ugornej. Jednak naprzyjemniejszą rzeczą podczas koncertu było to, że wszyscy wokaliści i wokalistki naprawdę łatwo radzili sobie z utworami, które prezentowali. Ale nie mnie oceniać muzykę 😉
Oczywiście zwróciłem uwagę na fotografów 🙂 Byli specjaliści z potężnymi lustrami – a z drugiej strony sporo osób ze smartfonami 🙂 I chyba ja jeden próbowałem zdziałać coś moją niewielką matrycą z kompaktowego sprzętu. Marzy mi się coraz bardziej bezlusterkowiec, najchętniej coś co pozwoli mi robić zdjęcia bez szumów w kiepskich warunkach oświetleniowych. Mam już nawet upatrzony model, ale koszt zestawu body + obiektyw jest więcej wart od moich rowerów razem wziętych 😀 Ale trzeba mieć jakieś marzenia i cele, prawda??

Kilka zdjęć z koncertu.