Bieszczadzkie spacery, dzień pierwszy

Ostatnie dwa dni spędziłem w Bieszczadach na męskim wypadzie z Filipem i Karolem. Mimo iż był to krótki wyjazd, udało się całkiem sporo pospacerować i zwiedzić. Dziś wrzucę kilka zdjęć z pierwszego dnia naszych wędrówek, choć muszę przyznać, że nie ma zdjęcia, które byłoby w stanie oddać klimat tamtych miejsc…

Rozpoczęliśmy od startu przy cerkwii w Łopience – piękne miejsce, w środku niczego – a cerkiew w okresie letnim funkcjonuje normalnie, w niedziele o 15 Msza Święta jest odprawiana. Co więcej, jest otwarta dla turystów cały czas. Zabytek naprawdę warty odwiedzenia!

W tym nieciekawym na pierwszy rzut oka zdjęciu jest coś niepokojącego… tak, to ślad niedźwiedzia – po drodze na Korbanię spotkaliśmy ich sporo. Przy okazji nieźle się pogubiliśmy, bo od Łopienki brakuje szlaku na szczyt. Co moim zdaniem dodało uroku wędrówce 😉

Panorama z pięknej łąki w drodze na Korbanię. Niesamowicie piękne miejsce, zdjęcie kompletnie tego nie oddaje. Siedzieliśmy tam chyba z dwadzieścia minut podziwiając widoki. A do tego prawie kompletny brak ludzi w pobliżu! Sam szczyt Korbani jest dość mocno zalesiony, niewiele z niego widać (rzut na Jezioro Solińskie) więc zdjęć niema 😉

Pod wieczór – oglądaliśmy posilające się żubry.

A na koniec dnia wybraliśmy się na torfowiska w okolicach Tarnawy Niżnej. Fenomenalne, specyficzne miejsce, o niezwykłej urodzie. Jedno z najpiękniejszych miejsc w Bieszczadach. Oczywiście niemal kompletnie puste, bez turystów i bez zgiełku. Klimat trochę mroczny, bo Słońce za chmurami…

Widoki wspaniałe, choć liczyliśmy że pooglądamy bardziej soczystą wiosnę – niestety w Bieszczadach wiosna dopiero się budzi, powolutku!

Panorama z łąki przy torfowiskach.

A kolacja przy świecach… w wydaniu męskim – przy ognisku 😉 Nie ma nic lepszego niż kiełbaska z chlebem prosto z ognia, zagryziona pieczonym w popiele ziemniaczkiem. I wylegiwanie się na ławkach ustawionych tuż przy palącym się drewnie. Oglądanie gwiazd w miejscu gdzie świecą głównie oczy dzikich zwierząt to też piękne przeżycie. 

Bieszczady mają w sobie to coś, co sprawia, że idzie się spać już koło 21, a wstaje praktycznie ze wschodem Słońca. Zmieniają w człowieku postrzeganie świata. Przestaje być istotny dostęp do zasięgu internetu, do telefonu. Dlatego zdecydowanie warto jechać tam po to, by zrobić sobie „reset” od codzienności.

A i małą reklamę zrobię – jeśli nocleg w Tarnawie, to już nie w Hoteliku pod Roztokami, bo od kiedy nowy dzierżawca sprawuje tam rządy, nie ma tam już właściwej atmosfery. Teraz tylko i wyłącznie do Pani Agaty, która wcześniej opiekowała się starym „Hotelikiem” – a teraz prowadzi własne miejsce „Noclegi u Agaty” –  http://www.noclegiuagaty.pl/

Listopadowe Bieszczady cz. II

Kolejna porcja zdjęć, wyjątkowo mglistych + bonus, salamandra 🙂

Kolorowo we mgle.

Przestrzeń na łące.

Jeziorko Duszatyńskie.

Mgliście nad jeziorkiem.

Wędrująca salamandra.

Salamandra w skali (w tle nogi wędrowców).

Listopadowe Bieszczady, cz. I

W dniach 9-11 listopada odpoczywałem wraz z Asią, Natalką, Agatką, Andrzejem, Bartkiem i Karolem w urokliwych, choć mokrych o tej porze roku, Bieszczadach. Chwile są niezapomniane, przygód było wiele (choćby spotkanie koni we mgle, tropienie salamandry, przekraczanie rwących potoków itd.) – nie wszystko da się zapisać na zdjęciach (których też w sumie zrobiło się dużo) – ale w serii bieszczadzkich blogo-wpisów postaram się fotograficznie zaprezentować conieco 🙂

Pocztówka.

Malowanie długim czasem naświetlania.

Jak zwykle w Bieszczadach – wiało okrutnie!

Na polanie stado koni. Było ich wieeeele, a polana była ogromna.

Nad rzeką.

Fotografowanie to sama radość! 🙂

Szukaliśmy po łąkach – przybiegły asfaltem.
Wspólne wędrowanie jest świetną rozrywką w pochmurne dni!

Panoramy z Bieszczad

Ponieważ fotografia to łapanie piękna w kadr, chciałbym pokazać to, co uważam za absolutne piękno – czyli Bieszczady! Jest to miejsce niezwykłe – tutaj nie zdobywa się szczytów, tylko wędruje w spokoju godzinami, by pobyć w ciszy z naturą i z samym sobą…

Te panoramy to próba ukazania czegoś, czego najlepsze zdjęcie nie jest w stanie oddać – klimatu tych gór. Ale spróbować warto 😉

Widok z podejścia na Bukowe Berdo

A tu panorama z Bukowego Berda  – od lewej w tle Tarnica, Szeroki Wierch, w oddali Wielka Rawka i w prawo lekki zarys Połonin.

Przełęcz Goprowska w stronę Krzemienia.