Maroko – Magiczne Południe. Od Warzazat do Zagory.

Kolejny dzień objazdu Maroka rozpoczął się od miasta Warzazat i  wizyty w rozbudowanej kazbie Taourirt, czyli ufortyfikowanym mieście. W takich kazbach do dziś mieszkają ludzie, o czym mogliśmy się przekonać w trakcie podróży.
Kazba Taourirt w Warzazat.
if (typeof CeneoAPOptions == „undefined” || CeneoAPOptions == null) { var CeneoAPOptions = new Array(); stamp = parseInt(new Date().getTime()/86400, 10); var script = document.createElement(„script”); script.setAttribute(„type”, „text/javascript”); script.setAttribute(„src”, „//partnerzyapi.ceneo.pl/External/ap.js?”+stamp); script.setAttribute(„charset”, „utf-8”); var head = document.getElementsByTagName(„head”)[0]; head.appendChild(script); } CeneoAPOptions[CeneoAPOptions.length] = { ad_creation: 254642, ad_channel: 16845, ad_partner: 13173, ad_type: 1, ad_content: ‚4377’, ad_format: 1, ad_newpage: false, ad_basket: false, ad_container: ‚ceneoaffcontainer254642’, ad_formatTypeId: 1, ad_contextual: false, ad_recommended: false, ad_showRank: false };
Na drugim planie budynki studia filmowego w Warzazat.
Widok z górnych pomieszczeń kazby.
Fantastyczne zdobienia z „bogatego” lokum w kazbie.
 W trakcie zwiedzania pogoda urządziła nam psikusa i spadł deszcz, a następnie grad! Później okazało się, że te pogodowe anomalie dostarczyły nam dodatkowych wrażeń…
Przewodnik zaskoczony gradową obfitością. Jego strój (jellaba) wykonany jest z wełny wielbłąda!
W Maroko większość kotów jest bezpańskich. W obleganych przez turystów miejscach koty wydają się dokarmione i zadbane.
Kolor niebieski to kolor Berberów, czyli walecznego ludu zamieszkującego południe Maroka.
Dość niezwykły widok – palma pokryta kulkami gradu.
Wnętrze muzeum kinematografii. W Warzazat i okolicach powstało wiele znanych filmów.
 Po wyjedzie z Warzazat kierujemy się wzdłuż doliny rzeki Draa. Wspomniane anomalie pogodowe sprawiły, że wezbrały tzw. rzeki okresowe. Prąd w takiej rzece potrafi być bardzo silny – jadąca przed nami ciężarówka została zepchnięta z drogi! Na szczęście kierowca naszego autokaru radził sobie świetnie i bezpiecznie przekraczaliśmy pędzące masy wody. Co ciekawe, sporo miejscowych gromadził się przy przejazdach, by obserwować jak radzą sobie ci, którzy próbują zmagać się z rzeką. Osobówki w ogóle nie podejmowały przekraczania wezbranych wód.
Dla miejscowych wezbrane wody były nie lada atrakcją.
Niby strumyk, ale wierzcie, miał moc zepchnąć z drogi ciężarowe auto!
Półpustynne widoki, małe oazy.
Dużo małych miast i wiosek ukrytych między górami.
Kręte drogi przecinające góry.
A same góry – przepiękne!
Niewielkie miasteczko położone w przepięknej okolicy.
Tutaj pracy podejmują się również dzieci.
Obserwujemy potężną oazę i najwyższą górę w okolicy.
Miejscowy immam wracający do domu (?).
Trafiliśmy do sklepu, gdzie sympatyczny arab przebrał nas w stroje berberyjskie…
… i arabskie. Do tego poczęstował nas wspaniałą herbatą marokańską.
Kolejna kazba, lub ksar (czyli ufortyfikowana wieś) gdzieś w oddali, pod górami.
Ruiny glinianych konstrukcji mijaliśmy dość często.
Niektóre miejsca choć w kiepskim stanie, to wciąż są zamieszkałe!
W pewnym momencie dotarliśmy do oazy, w której zapoznaliśmy się ze sposobem uprawy różnych roślin jadalnych. Nie spodziewałem się, jak wiele gatunków rośnie w cieniu wysokich palm!
Do wychodzenia na palmę nie potrzeba drabiny – można wspinać się po jej pniu!
My byliśmy atrakcją dla miejscowych równie dużą, jak oni dla nas.
Po wizycie w oazie i zakupach smakowitych daktyli udaliśmy się do stojącego w pobliżu ksaru. Nie chce się wierzyć, że w budynkach z gliny, słomy i bambusa żyją normalnie ludzie! Te domy wyglądają bardzo ubogo, ciężko tu mówić o jakichkolwiek udogodnieniach (choć kanalizację i prąd już mają). 
Choć może to wydawać się nieprawdopodobne, w takich budynkach mieszkają ludzie!
W tym konkretnym ksarze (czyli ufortyfikowanej wsi) mieszka około 1200 rodzin! Przeciętna rodzina liczy 10 osób… 
Widok z górnych pięter ksaru.
Popularny w Maroku środek transportu.
Osiołki ciężko tu pracują.
Pokój w ksarze.
Magazyn na żywność.
Sufit z bambusa.
Ludzie tu są ubodzy, ale bardzo sympatyczni.
Pomalowany kolorowo mur oznacza, że za nim znajduje się szkoła.
Kolorowa, miejscowa ludność.
Wieczór z widokiem na palmową dolinę i miasteczka nieopodal hotelu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s